<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892</id><updated>2012-03-10T15:38:39.723Z</updated><title type='text'>My Montessori</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>21</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-1997958873759656654</id><published>2012-03-10T15:38:00.000Z</published><updated>2012-03-10T15:38:39.730Z</updated><title type='text'>Homonimy - część I</title><content type='html'>Przy okazji porządków - znalazłam karty &lt;a href="http://www.4shared.com/office/48xCMktx/homonimy.html"&gt;homonimów&lt;/a&gt;, które zrobiłam kilka miesięcy temu. Przekazuję je dalej w nadziei, że komuś się przydadzą. Zdjęcia nie są moje, ściągnęłam je z netu, zatem są tylko do domowego użytku :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Enjoy :))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-1997958873759656654?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/1997958873759656654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2012/03/homonimy-czesc-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/1997958873759656654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/1997958873759656654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2012/03/homonimy-czesc-i.html' title='Homonimy - część I'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-3914925834267211457</id><published>2012-03-09T21:12:00.004Z</published><updated>2012-03-10T06:57:37.641Z</updated><title type='text'>Nibylandia, czyli...</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;…nie do końca montessoriańska rzecz o marzeniach, wielkiej przegranej i kroczeniu swoją drogą.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Życie pisze nam różne scenariusze. Nie zawsze od początku wiemy, gdzie jest nasz skrawek nieba. Osobiście uważam, że szczęśliwcy wyssali wraz z mlekiem wiedzę do czego się nadają, gdzie przynależą i którą drogę mają obrać, aby osiągnąć cel. To o nich czytamy „20-letni geniusz…”, „w tak młodym wieku zdobył…”. Większość z nas kończy przypadkowo wybrane szkoły, czasem też przypadkowo wybrane kierunki studiów, by potem znaleźć swoje miejsce na ziemi… Ja swoje znalazłam dość późno… Moja droga od początku była zawiła, latami prowadziła mnie przez środowisko późnoszkolne, plany pracy naukowej, pracę wydawniczą, tłumaczenia tekstów, niekoniecznie zgodnych z tym co kocham i lubię… Dopiero po urodzeniu drugiego mojego dziecka uświadomiłam sobie, że przez cały ten czas moją największą pasją i miłością były i są właśnie… dzieci. Chciałam je mieć jak najwcześniej i koniecznie w liczbie mnogiej &lt;span style="font-family: Wingdings; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-char-type: symbol; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-symbol-font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style="mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Chciałam naprawiać świat i pomagać wszystkim tym, którym inni pomagać nie mogą. Przytulić, ukochać, adoptować, pomóc stanąć na nogi każdemu dziecku… Miłość do nich oraz chęć pomocy tym, którzy tej miłości albo innej formy troski nie mają, skierowało moje kroki na edukację dzieci młodszych, niż podpowiadał mi wcześniej rozsądek. A rozsądek naprowadził mnie na Montessori…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Przekraczałam magiczny wiek ludzi pożądanych w rubrykach „poszukujemy pracownika”, kiedy uświadomiłam sobie, że to jest to, czego poszukiwałam przez wszystkie te lata – właściwie dotarło to do mnie nocą, bezsenną, w której obudziłam męża pytając, czy nie ma nic przeciwko, bym postawiła wszystko na jedną kartę, rzuciła dotychczasową pracę i przewartościowała wszystko, co do tej pory zawodowo robiłam… i w wieku 35lat zaczęła wszystko od nowa… czyli od kursu WEM w Polskim Instytucie Montessori &lt;span style="font-family: Wingdings; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-char-type: symbol; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-symbol-font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style="mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Udało się! I odnalazłam radość we wspaniałej pracy, spełnieniu marzeń… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;35 lat i zupełnie nowa droga to obciążenie i odpowiedzialność, kiedy pracuje się z ludźmi. Jeszcze większa, gdy ludzie są w najważniejszym dla siebie etapie życia. Postanowiłam stanąć na wysokości zadania. Nadgonić stracony czas, bez względu na wszystko – czas rodzinny, oszczędności, urlop rodzinny… Córce tłumaczyłam, że warto. Że bez względu na to, ile ma się lat, gdzie się znajduje i co robi, można realizować marzenia, jeśli tylko odda się im zupełnie. Chciałam w to wierzyć, by ona patrząc na mnie w to wierzyła, chciałam dać jej i sobie skrzydła. Nadrabiać stracony poszukiwaniem czas, nadrabiać brak fizycznej żywotności 25latki… …to był cudowny czas. Wspaniałe miejsce, kochane dzieci, ukochany zawód. Wreszcie. Mój skrawek nieba.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Nic jednak nie trwa wiecznie. Przyszedł ktoś kto zmusił mnie do konfrontacji z sytuacją nieciekawą i do dokonania iście montessoriańskiego wyboru (kto oglądał &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Prawdziwa+historia+Marii+Montessori-2007-441821"&gt;film&lt;/a&gt; ten wie) – dobro syna albo kariera. Nie, nie… rzeczy na szczęście aż tak tragiczne nie były, syna nikt mi nie odbierał &lt;span style="font-family: Wingdings; mso-ascii-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-char-type: symbol; mso-hansi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-symbol-font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style="mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; ale wybór brzmiał podobnie i był równie bolesny. Jestem przekonana, że to, że osoba ta zajęła moje miejsce, jest zupełnie niezamierzonym przez nią skutkiem ubocznym… ale mniejsza o to… Podobnie, jak w filmie Maria Montessori, miałam nadzieję, że uda mi się zdobyć wszystko – ukochaną, wywalczoną pracę, dom, dzieci. Nie udało się. Jak bardzo boli taki wybór, kto oglądał film, widział. Ale to nieprawda, że wychodzi się po trzech dniach i idzie dalej. To zajmuje wiele dni, by wyjść z pokoju… Pocieszające, że wiem już, jak wygląda moja droga, którą chcę kroczyć, muszę tylko ją teraz odnaleźć na tym skrzyżowaniu, na którym teraz stoję…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Jeden z moich ukochanych duchów opiekuńczych uświadomił mi, że nie można „robić Montessori” – droga, po której idzie każdy pedagog to droga świadomego kroku, by dzieci dostrzegać i widzieć, by móc je słuchać i słyszeć, by wspierać je na każdym kroku &lt;u&gt;pomimo&lt;/u&gt; porażek (jak to się łatwo mówi!!!) , a Montessori to drogowskaz, ale nie cel sam w sobie. To drogowskaz, którym tak naprawdę można kierować się wszędzie, jeśli tylko kroczymy świadomie i uważnie... Moim marzeniem jest praca z dziećmi, drogowskazem Montessori. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="mso-ansi-language: EN-US;"&gt;„Not words but virtues, are her main qualifications” pisała o roli nauczyciela Maria Montessori w &lt;em&gt;The Discovery of the Child.&lt;/em&gt; &lt;/span&gt;Najtrudniej samemu być przykładem tego, co chcemy nauczyć nasze dzieci… życiem pokazać dzieciom i sobie, że mimo porażek warto realizować marzenia. Mam nadzieję, że mimo wszystko mi się to uda. Jak mówi obecnie mój syn, pracuję teraz w „Nibylandii” – tam, gdzie praca jest na niby, dzieci na niby, pieniądze też na niby... Ale tam, gdzie się tworzą marzenia…&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-3914925834267211457?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/3914925834267211457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2012/03/ktokolwiek-widzia-ktokolwiek-wie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/3914925834267211457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/3914925834267211457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2012/03/ktokolwiek-widzia-ktokolwiek-wie.html' title='Nibylandia, czyli...'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-4787397512396924735</id><published>2012-01-08T00:25:00.000Z</published><updated>2012-01-08T00:25:22.004Z</updated><title type='text'>Children full of life</title><content type='html'>Jestem pod tak ogromnym wrażeniem tego filmu, że postanowiłam się nim podzielić, bez komentarza.&lt;br /&gt;Enjoy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=armP8TfS9Is"&gt;Children full of life 1/5 - youtube.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Oc7S8HAfDzk&amp;amp;feature=related"&gt;Children full of life 2/5 - youtube.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=jd7YWx7idfE&amp;amp;feature=related"&gt;Children full of life 3/5 - youtube.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=OEW65OKRiAk&amp;amp;feature=related"&gt;Children full of life 4/5 - youtube.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=5FGdXEBcdh4&amp;amp;feature=related"&gt;Children full of life 5/5 - youtube.com&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-4787397512396924735?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/4787397512396924735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2012/01/children-full-of-life.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/4787397512396924735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/4787397512396924735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2012/01/children-full-of-life.html' title='Children full of life'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-7556089121698344000</id><published>2011-08-21T08:08:00.001+01:00</published><updated>2011-08-21T08:11:45.077+01:00</updated><title type='text'>Dyscyplina i edukacja Montesssori</title><content type='html'>Dyscyplina to dla mnie rzecz nieco skomplikowana do ogarnięcia... w czasach kiedy byłam mała, rodzice mówili "tak" i miało być "tak", ich słowo było święte i niepodważalne dla dzieci, "bez dyskusji". Dziś dzieci mają zdecydowanie więcej do powiedzenia i widzę na codzień, jak często dorośli gubią się w tym nowym świecie... oddają dzieciom władzę w ręce w znacznie szerszym stopniu niż powinni - o czym zwykle orientują się już "po ptokach" jak mawiają górale...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama przekonałam się wielokrotnie jak niedobrze jest, kiedy z góry nie mam - ja, jasno ustalone dla siebie - gdzie jest granica podejmowania decyzji przeze mnie i przez moje dzieci. Ten brak wiedzy/świadomości dał mi się wyjątkowo we znaki w każdej sytuacji, w której ja wyrażałam stanowcze "tak" a dzieci stanowcze "nie". Przyznaję, że jest mi łatwo, bardzo łatwo, rozmawiać z dziećmi, gdy mam przepracowane, gdzie kończy się ich przestrzeń a zaczyna moja. Albo gdzie kończy moja przestrzeń a zaczyna ich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym ciekawiej oglądało mi się&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=I1wojtOxz_4"&gt;ten wykład&lt;/a&gt;. Przemawiają do mnie wyjątkowo słowa, że przyjacielem dzieci będę, gdy będą miały 25 lat, gdy będę mogła na równi, jak dorosły z dorosłym, z nimi porozmawiać o tym, co robią, o czym marzą, jakie mają kłopoty i co przeżywają. Teraz jestem przede wszystkim ich mamą. Odetchnęłam - przyznaję - po tym wykładzie z ulgą. Mogę być narazie tylko mamą... uff...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W temacie - bardzo spodobał mi się również &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=hc1RUDcSjhU&amp;amp;feature=relmfu"&gt;ten program&lt;/a&gt;. Muszę trochę więcej się o nim dowiedzieć, bo zajawki na youtube również do mnie przemówiły...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;* * * * * * * * * *&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Z innej beczki - dziękuję autorkom poniższych blogów za przyznane mi nagrody :D :D :D Z radością ogromną wklejam linki do ich blogów, bo naprawdę warto regularnie je odwiedzać!:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://ponadsiebie.blogspot.com/"&gt;http://ponadsiebie.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://naszeodkrycia.blogspot.com/"&gt;http://naszeodkrycia.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://www.madredziecko.blogspot.com/"&gt;http://www.madredziecko.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://dodziecizpasja.blogspot.com/"&gt;http://dodziecizpasja.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://dwaplustrzy.blogspot.com/"&gt;http://dwaplustrzy.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://leptir-mojpribor.blogspot.com/"&gt;http://leptir-mojpribor.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-isiX9SB5bJU/Tjld0uUuqvI/AAAAAAAACS0/h-4ObU4qMBM/s1600/One_Lovely_Blog_Award.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-isiX9SB5bJU/Tjld0uUuqvI/AAAAAAAACS0/h-4ObU4qMBM/s1600/One_Lovely_Blog_Award.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;﻿&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;7 rzeczy o sobie to ten element zabawy, za którym niespecjalnie przepadam, ale co mi tam... ;P:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;1/ uwielbiam kolor wrzosu, wszędzie, na ubraniu, w domu, poza domem, w kwiatach, na łąkach i właściwie wszędzie... 2/jestem niesamowitym śpiochem i brak snu to jedyny dla mnie minus bycia dorosłym i bycia rodzicem... :] 3/marzę o wycieczce do Japonii, fascynuje mnie tak wiele elementów ich kultury że na wiele mogę przymknąć oko... 4/powoli zaczynam dochodzić do ładu, że mam tyle lat ile mam i nie da się liczyć czasu wstecz; 5/mam setki książek w domu i mnóstwo jeszcze na liście... uwielbiam czytać; 6/nie cierpię gotowania codziennych obiadów, mycia okien i podłóg, prasowania; 7/bardzo lubię budzić się o poranku bez pośpiechu, zastanawiając się jak minie mi dzień... to moja ulubiona pora dnia... w weekendy :)))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Z radością nominuję do nagrody blogi, które czytam na codzień i z których czerpię na codzień wiele inspiracji, z dwóch pierwszych już od dawna, pozostałe odkryłam stosunkowo niedawno:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;1. &lt;a href="http://leptir-mojpribor.blogspot.com/"&gt;http://leptir-mojpribor.blogspot.com/&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;2. &lt;a href="http://walnuthillhomeschool.blogspot.com/"&gt;http://walnuthillhomeschool.blogspot.com/&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(blog autorki My Montessori Journey)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;2. &lt;a href="http://skaczacwkaluzach.blogspot.com/"&gt;http://skaczacwkaluzach.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;3. &lt;a href="http://dodziecizpasja.blogspot.com/"&gt;http://dodziecizpasja.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;4. &lt;a href="http://wczesnaedukacjaantkaikuby.blogspot.com/"&gt;http://wczesnaedukacjaantkaikuby.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;:D&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-7556089121698344000?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/7556089121698344000/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2011/08/dyscyplina-i-edukacja-montesssori.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/7556089121698344000'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/7556089121698344000'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2011/08/dyscyplina-i-edukacja-montesssori.html' title='Dyscyplina i edukacja Montesssori'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-isiX9SB5bJU/Tjld0uUuqvI/AAAAAAAACS0/h-4ObU4qMBM/s72-c/One_Lovely_Blog_Award.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-3997757939980865271</id><published>2011-07-26T22:33:00.000+01:00</published><updated>2011-07-26T22:33:38.449+01:00</updated><title type='text'>Żetony - rozwinięcia</title><content type='html'>Poszukiwałam jakiś czas temu pomysłów na prace, które dziecko mogłoby wykonywać jako rozwinięcie do pracy z żetonami (liczenie 1-10).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymyśliłam w końcu coś, co nie bardzo mi się podobało, ale że na nic lepszego nie wpadłam chwilowo...&lt;br /&gt;Niby rozwinięcie żetonów, ale ma narzuconą kolejność liczb jak we wrzecionach. Niby uczy ilości liczb&amp;nbsp;parzystych i nieparzystych, ale uczy ich tego jednocześnie i wydawało mi się to zbyt trudne dla dzieci... słusznie zresztą,&amp;nbsp;jak się potem okazało...&lt;br /&gt;Po zastanowieniu dałam materiał dzieciom i postanowiłam zobaczyć, co z nim zrobią. Nie jest tak źle, ale mogłoby być lepiej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-AEhETxLcJe4/Ti8sXRqiYaI/AAAAAAAAGuA/-BOX6TSL_ZE/s1600/IMG_2008.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-AEhETxLcJe4/Ti8sXRqiYaI/AAAAAAAAGuA/-BOX6TSL_ZE/s320/IMG_2008.JPG" t$="true" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Materiał okazał się być chodliwy i&amp;nbsp;dzieci go lubią :)&amp;nbsp;- to raczej jest sukces :)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Najpierw okazało się, że dzieci przeliczają żetony, które potem kleją na kartce - i to jest bardzo fajne. A potem okazało się, że... muszę zmienić materiał, bo dzieci liczyły i naklejały tylko jeden rodzaj żetonów, ignorując&amp;nbsp;zupełnie kolorystykę liczb i zamysł liczb parzystych i nieparzystych. W dodatku kleiły kółka TYLKO czerwone, czyli dokładnie tak, jak w żetonach. Tak, tak... dzieci okazały się duuużo mądrzejsze od ich pani... :&amp;gt; ;P&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Tak więc kółka tylko czerwone, liczby tylko czerwone, a w dodatku na osobnej kartce, do wycięcia i naklejenia w odpowiednich miejscach na pustych nagłówkach nad kółkami. Jak to teraz wygląda zamieszczę wkrótce.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-3997757939980865271?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/3997757939980865271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2011/07/zetony-rozwiniecia.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/3997757939980865271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/3997757939980865271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2011/07/zetony-rozwiniecia.html' title='Żetony - rozwinięcia'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-AEhETxLcJe4/Ti8sXRqiYaI/AAAAAAAAGuA/-BOX6TSL_ZE/s72-c/IMG_2008.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-7756992240324762501</id><published>2011-07-16T23:12:00.001+01:00</published><updated>2011-07-16T23:13:36.183+01:00</updated><title type='text'>Phyllis Wallbank</title><content type='html'>Natrafiłam na serwisie youtube.com na niezwykły wykład i niezwykłą osobę - Phyllis Wallbank. Niewiele jeszcze wiem o tym, kim jest, trudno więc mi coś więcej na jej temat tu napisać... Wciąż jednak po głowie chodzą mi myśli, zdania, które usłyszałam...&lt;br /&gt;i przemyślenia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maria Montessori była oburzona, że nic się nie robi (sic!) z jej materiałem, że wieża, schodzy, cylindry po coś są... a nauczyciele dają je dzieciom, uczą wymiarów, rozmiarów i nie uczą potem dzieci wykorzystania tej wiedzy, którą nabyły w pracy z cylindrami, wieżą... rany, jaka to prawda... wstyd mi przyznać, ale jednak: &lt;u&gt;za mało&lt;/u&gt; uczę moje dzieci wykorzystania tej wiedzy, stanowczo za mało... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Materiały rozwojowe Marii Montessori to klucz to poznania świata, początek do zrobienia czegoś, działania, a nie materiał, który sam w sobie jest początkiem i końcem... To dlatego zarzuca się jej że w jej systemie edukacyjnym nie rozwija się wyobraźni... jeśli dziecko ćwiczy czerwone belki, uczy się "długi-krótki" i nic potem z tą wiedzą nie robi... nic dziwnego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do p. Wallbank... niezwykłą jest osobą sądząc po tym wykładzie... &lt;br /&gt;Odkąd pracuję w przedszkolu montessoriańskim, codziennie idąc do pracy modlę się o dzień pełen miłości do nich - głupio brzmi, prawda? Szaleję za tymi dziećmi, są wspaniałe, kochane, jednak ja sama bywam różna... niewyspana, zmęczona, zmartwiona... bywa, że brakuje mi&amp;nbsp;dystansu... &lt;br /&gt;Zauważyłam jednak, że kiedy wypełnia mnie miłość do nich, świat się śmieje, dzień upływa radośnie, mądrze i ciepło - mi i im - nam... Mając w sobie ciepło i miłość widzę dzieci, ludzi, pokonuję zmęczenie i samą siebie, mój egoizm i inne kłopoty, do których chyba nie chcę się za bardzo przyznawać, bo i po co... ;)&lt;br /&gt;Pedagogika montessori to pedagogika naukowca, obserwatora, ale chyba przede wszystkim jednak kogoś kto kocha, rozumie, słucha i&amp;nbsp;ufa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/results?search_query=Phyllis+Wallbank+Washington+Centenary+Lecture+2006&amp;amp;aq=f"&gt;Phyllis Wallbank Washington Centenary Lecture 2006&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-7756992240324762501?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/7756992240324762501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2011/07/phyllis-wallbank.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/7756992240324762501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/7756992240324762501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2011/07/phyllis-wallbank.html' title='Phyllis Wallbank'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-909850018771605485</id><published>2011-07-11T17:15:00.002+01:00</published><updated>2011-07-11T17:19:41.817+01:00</updated><title type='text'>Jak zegareczki...</title><content type='html'>Przez przypadek odkryłam, jak zachować montessoriańską ciągłość materiału: wystarczy dać ten sam&amp;nbsp;rodzaj szklaneczek do dwóch prac i proszę bardzo! ;P&lt;br /&gt;Prosto od zestawu w którym dzieci ćwiczą nalewanie wody:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-w2HBzOBk7-k/Thse9tIPhKI/AAAAAAAAGtQ/xARTgON2t34/s1600/IMG_2213.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" m$="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-w2HBzOBk7-k/Thse9tIPhKI/AAAAAAAAGtQ/xARTgON2t34/s320/IMG_2213.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;przechodzą do wyciskania soku z owoców:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-d8acJw7jHLU/Thsfny1dnOI/AAAAAAAAGtU/7DTbshEN-KA/s1600/IMG_2214.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" m$="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-d8acJw7jHLU/Thsfny1dnOI/AAAAAAAAGtU/7DTbshEN-KA/s320/IMG_2214.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Jeśli któryś z przedszkolaków nie&amp;nbsp;będzie wiedział, że tak można, ochoczo i samoistnie wyłoniła się w grupie pewna młoda osóbka, która co rusz naprowadza dzieci na właściwe tory ;) I to właśnie od niej dowiedziałam się, że tak trzeba, hi... &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Co więcej: "&lt;em&gt;nie wychodzi Ci nalewanie tego soku, nie wychodzi... to wiesz co? Tam spróbuj najpierw nalewać, dobra?&lt;/em&gt;" &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;:D﻿&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;I tak sobie żyjemy w naszej społeczności, chodzimy, pracujemy, bawimy się, a pewnego dnia słyszymy to, co ja usłyszałam dziś od młodej panienki porządkującej swoje miejsce pracy:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;"&lt;em&gt;W domu sprzątam... w przedszkolu sprzątam... jak zegareczek chodzę, prawda?&lt;/em&gt;"&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-909850018771605485?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/909850018771605485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2011/07/jak-zegareczki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/909850018771605485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/909850018771605485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2011/07/jak-zegareczki.html' title='Jak zegareczki...'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-w2HBzOBk7-k/Thse9tIPhKI/AAAAAAAAGtQ/xARTgON2t34/s72-c/IMG_2213.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-2798802688936770200</id><published>2011-04-04T20:24:00.000+01:00</published><updated>2011-04-04T20:24:49.908+01:00</updated><title type='text'>Creative Blogger Award</title><content type='html'>&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Ogromnie długo mnie tu nie było... pogodzenie regularnej pracy z prowadzeniem domu to ogromne zadanie niełatwe do udźwignięcia i przyznaję, że wciąż pracuję nad tym jak to zrobić... mam ogromny szacunek do mam, które od początku swojej rodzicielskiej podróży zmagają się z taką sytuacją, dla mnie to mimo wszystko nowość... Z drugiej strony im lepiej mi idzie, tym bardziej jestem zadowolona i dumna z siebie :D. Czasem wzdycham sobie ze szczęścia wieczorem -&amp;nbsp;dwójka mądrych i wrażliwych dzieci, mąż który jest najcieplejszym, najcierpliwszym i najbardziej wyrozumiałym ;) człowiekiem, jakiego znam, oraz praca, która daje mi tyle radości i spełnienia, że wcale nie mam ochoty z niej wychodzić... czego chcieć więcej, prawda? &amp;nbsp;:D&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;A dziś właśnie ze zdumieniem i&amp;nbsp;radością dowiedziałam się, że&amp;nbsp;mój blog dostał nominacje do dwóch nagród!!!! :D :D :D Trudno powiedzieć, jak bardzo się ucieszyłam!!! :D &lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;u&gt;BARDZO&lt;/u&gt; dziękuję autorkom: bloga&amp;nbsp;&lt;a href="http://dodziecizpasja.blogspot.com/"&gt;Do Dzieci z Pasją&lt;/a&gt;&amp;nbsp;za nagrodę Creative Blogger Award&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TTM-7oDJWdI/AAAAAAAAGpg/gbSh5xH8ecs/s1600/kreativ+blogger.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" n4="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TTM-7oDJWdI/AAAAAAAAGpg/gbSh5xH8ecs/s200/kreativ+blogger.jpg" width="186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;oraz motylkowi, autorce&amp;nbsp;jednego z moich ulubionych blogów (&lt;a href="http://leptir-mojpribor.blogspot.com/"&gt;Leptir&lt;/a&gt;) za jej nagrodę:&lt;/div&gt;&lt;div align="left" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-oGXUjJDjzsc/TZnqCtILyZI/AAAAAAAAGrY/7bEsndicz9o/s1600/premio_girl_thumb.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="140" r6="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-oGXUjJDjzsc/TZnqCtILyZI/AAAAAAAAGrY/7bEsndicz9o/s200/premio_girl_thumb.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Właściwie to wszystkie linki podane w blogu na prawym pasku bocznym są moimi ulubionymi i wybranymi spośród ogromu jaki mam w zakładce ulubione :&amp;gt; (tak tak, ja też jestem uzależniona od internetu i ciężko przychodzi mi choć jeden dzień bez sprawdzenia poczty...). Niemniej jednak kilka z nich naprawdę wiele dla mnie znaczy i im nagrodę przekazać pragnę:&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;1. &lt;a href="http://mymontessorijourney.typepad.com/my_montessori_journey/"&gt;My Montessori Journey&lt;/a&gt;&amp;nbsp;za inspiracje, mnóstwo pomysłów i bardzo sympatyczny styl pisania :))&lt;/div&gt;&lt;div align="left" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;2. &lt;a href="http://montessoritraining.blogspot.com/"&gt;Montessori Teacher Training&lt;/a&gt;&amp;nbsp;nie do końca jestem pewna, czy mogę ten blog również nominować, ale -&amp;nbsp;ten blog jest dla mnie bezcenny! :) To z niego uczę się jak być dobrym nauczycielem, rodzicem, jak rozmawiać z dziećmi, na czym polega montessori... jest ciepły, rzeczowy jednocześnie, nie ma tak miejsca na puste słowa, każde coś znaczy, znaczy bardzo wiele...&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;3. &lt;a href="http://whatdidwedoallday.blogspot.com/"&gt;What DID we do all day?&lt;/a&gt;&amp;nbsp;uwielbiam ten blog! Prowadzony przez wspaniałą mamę dwójki chłopaków, jest prawdziwy, sympatyczny, wiele mnie uczy, dla mnie najważniejsze jest w nim to, że jest on życiem prawdziwym...&lt;/div&gt;&lt;div align="left" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;4. &lt;a href="http://chasingcheerios.blogspot.com/"&gt;Chasing Cheerios&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://countingcoconuts.blogspot.com/"&gt;Counting Coconuts&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://spiralmontessorimama.blogspot.com/"&gt;Montessori Mama&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://moosehuntress.blogspot.com/"&gt;Montessori at Home&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://themagiconions.blogspot.com/"&gt;The Magic Onions&lt;/a&gt;,&amp;nbsp;&lt;a href="http://confessionsofahomeschooler.blogspot.com/"&gt;Confessions of a Homeschooler&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://alwaysarting-colorcolorcolor.blogspot.com/"&gt;Color Color Color&lt;/a&gt;&amp;nbsp;oraz &lt;a href="http://artfulparent.typepad.com/artfulparent/"&gt;The Artful Parent&lt;/a&gt;&amp;nbsp;za ogrom natchnienia, inspiracji i pomysłów :D&lt;/div&gt;&lt;div align="left" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;********&lt;/div&gt;&lt;div align="left" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;a tymczasem...&lt;/div&gt;&lt;div align="left" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;przyszła ukochana przeze mnie wiosna, ciepło, słońce... ja odżywam, odżywa świat, zaczęłam więc od samego początku czyli - od nasionka:&lt;/div&gt;&lt;div align="left" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;opowiadaliśmy sobie z dziećmi o różnych rodzajach nasion, rozczepialiśmy nasiona grochu na połówki, oglądaliśmy skorupkę, liścienie, szukaliśmy przez lupę okienka (idea wychodzenia rośliny przez okienko szalenie urzekła dzieci, doszukiwały się okienka w każdym nasionku i domalowywały je w książeczce nawet wtedy, gdy nawet ja nie potrafiłam je zlokalizować :-P). Na koniec na półce pojawił się taki oto zestaw do przygotowywania książki o nasionach:&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZSWOqWwlE4k/TZn1wB7thkI/AAAAAAAAGrc/PE_YWpfNVPA/s1600/IMG_1628.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" r6="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZSWOqWwlE4k/TZn1wB7thkI/AAAAAAAAGrc/PE_YWpfNVPA/s320/IMG_1628.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;Na zdjęciu zabrakło lupy, zorientowałam się dopiero po pstryknięciu fotki (ups...). W saszetkach&amp;nbsp;po&amp;nbsp;nasionach&amp;nbsp;(po lewej stronie tacki, obok nasion) zostały umieszczone zdjęcia nasion i roślin: kukurydzy, grochu, fasoli i ciecierzycy. Dzieci brały po jednym zdjęciu (zazwyczaj, czasami po kilka i robiły z nich niemalże fototapetę na stronie książki...), przyklejały je na kartce i podpisywały (te, które chciały i potrafiły). Nasionka mogły dzieci zarówno oglądać w sali, jak i brać do domu - po wycieczce do Londynu, urzeczona tym, co zobaczyłam w muzeum Historii Naturalnej, staram się pozwalać im jak najwięcej doświadczać, więc nie przemówiła do mnie możliwość jedynie oglądania nasion...&amp;nbsp;Dzieci były zachwycone możliwością zabierania ich -&amp;nbsp;niektóre siały je w ogrodzie przedszkolnym, inne brały do domu, inne po prostu nosiły w kieszonkach...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;A tydzień po nasionkach zasadziliśmy kiełki w kiełkownicy&amp;nbsp;:D Rzodkiewki, brokuła i rzeżuchy :D&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;Teraz w naszej sali rosną sobie nasionka fasoli, więc ciąg dalszy edukacji botanicznej nastąpi ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;W międzyczasie na półce pojawiło się również m.in.:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;* obcinanie paznokci:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-9fMHGCBNP4s/TZoIkD9IKpI/AAAAAAAAGro/_vZX3CLs8gk/s1600/IMG_1594.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" r6="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-9fMHGCBNP4s/TZoIkD9IKpI/AAAAAAAAGro/_vZX3CLs8gk/s200/IMG_1594.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Początkowo podzieliłam dłonie na dwie grupy: dłonie&amp;nbsp;prawe i lewe, jednak dzieci nie widziały różnicy pomiędzy nimi, więc ostatecznie ulokowałam wszystkie papierowe łapki w jednej stercie. Na zdjęciu nie widać, ale każdy palec ma zaznaczony za długi paznokieć (skoro do obcięcia...), a dzieciom wyjaśniłam, że paznokcie obcinamy "tylko troszkę" i że jeśli chcą obcinać paznokcie, to są to jedyne paznokcie, jakie mogą obciąć, te ich prawdziwe obcinają tylko rodzice. Szczęśliwie nie było z tym kłopotu :))&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;* znalezione zdjęcie z czasów świątecznych - sortowanie: &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-iCV1etlfD1w/TZoKvuUnnpI/AAAAAAAAGrs/GtqhwZJezJs/s1600/IMG_1592.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" r6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-iCV1etlfD1w/TZoKvuUnnpI/AAAAAAAAGrs/GtqhwZJezJs/s200/IMG_1592.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;* województwa - dziurkowanie. Początkowo zestaw zawierał m.in.&amp;nbsp;kolorowe koperty, których kolor odpowiadał wysokości geograficznej województw w nich umieszczonych. W każdej kopercie były zestawy zarysu województw do wydziurkowywania. Dziecko wyciągało z koperty zestaw np. żółtych województw, wydziurkowywało je i wklejało w odpowiednie miejsca na kartce/mapce z zarysem województw Polski. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;W takiej postaci pomysł się nie przyjął, był za trudny.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;img border="0" height="150" r6="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-8wrOq8S9lQ8/TZoTtutlQ1I/AAAAAAAAGr8/sfx_ntG3aKQ/s200/IMG_1596.jpg" width="200" /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_iUpGcw1eTQ/TZoRMus5lBI/AAAAAAAAGr4/18RkeFghpiA/s1600/IMG_1597.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" r6="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-_iUpGcw1eTQ/TZoRMus5lBI/AAAAAAAAGr4/18RkeFghpiA/s200/IMG_1597.jpg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;img border="0" height="150" r6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-PxfFHyH61vI/TZoP6_5BCEI/AAAAAAAAGr0/InG8iivSdoM/s200/IMG_1598.jpg" width="200" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Przyjął się w innej&amp;nbsp;:))&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Wyciągnęłam z kopert wyłącznie kartki z naszkicowanym zarysem naszego województwa, dzieci wydziurkowywują go, wyciskają, wklejają na odpowiednie miejsce na kartce/mapie Polski i kto chce podpisuje. I to sprawdza się super :D&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Dodatkowo, przy prezentacji, zrobiłam igłą&amp;nbsp;dziurkę w miejscu, w którym na przestrzeni województwa znajduje się nasze miasto i dzieci potraktowały to jako część zadania :P W sumie całkiem fajnie, prawda?&lt;img height="96" src="http://2.bp.blogspot.com/-_iUpGcw1eTQ/TZoRMus5lBI/AAAAAAAAGr4/18RkeFghpiA/s200/IMG_1597.jpg" style="filter: alpha(opacity=30); left: 710px; mozopacity: 0.3; opacity: 0.3; position: absolute; top: 13px; visibility: hidden;" width="72" /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-2798802688936770200?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/2798802688936770200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2011/04/creative-blogger-award.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/2798802688936770200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/2798802688936770200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2011/04/creative-blogger-award.html' title='Creative Blogger Award'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TTM-7oDJWdI/AAAAAAAAGpg/gbSh5xH8ecs/s72-c/kreativ+blogger.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-8937807863743942072</id><published>2010-12-18T23:08:00.001Z</published><updated>2010-12-18T23:11:47.188Z</updated><title type='text'>Wiewiórki</title><content type='html'>&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Pomyślałam sobie czas jakiś temu, że nasze dzieci często uczą się o żyrafach, słoniach i tygrysach, i wszelkich innych "spektakularnych" zwierzakach świata, mało jednak (stosunkowo) wiedzą o naszych rodzimych stworzeniach...&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Oglądanie zwierząt w parku czy lesie trochę przypomina mi oglądanie obrazów - trzeba o nich conieco wiedzieć, żeby móc dostrzec coś więcej niż&amp;nbsp;kolor, zarys kształtu i ruch... Kiedy moje starsze dziecię po raz któryś wskazało na gawrona ze słowami "mamo, popatrz, jaki duży kruk" orzekłam czas zmian :))&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Na pierwszy rzut poszła wiewiórka - urocze zwierzątko :D&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Poza książeczką Domki zwierząt. Wiewiórka i jej dziupla" zawitał do nas (i przedszkola) taki zestaw:&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ00moT7nLI/AAAAAAAAGog/DLtAjLmfQAY/s1600/IMG_1494.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" n4="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ00moT7nLI/AAAAAAAAGog/DLtAjLmfQAY/s320/IMG_1494.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;W ramce na obrazy (Ikea) umieściłam wiewiórkę i rzeczy z nią związane. Dzieci oglądały załączone do ramki zdjęcia i odnajdowały zawartość zdjęć w ramce&amp;nbsp;- wiewiórkę,&amp;nbsp;imitację gniazdka, ogon, uszy oraz pokarm: orzech włoski, laskowy, muszle ślimaków i&amp;nbsp;suszonego grzyba. Zestaw zrobił furorę, więc śmiało mogę go polecić :))&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Kolejnym pomysłem było zaznajamianie dzieci z zapachami przypraw i nie tylko - na pierwszy ogień poszła herbata:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ03jy_a1fI/AAAAAAAAGok/eLiRbv-Cys8/s1600/IMG_1498.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" n4="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ03jy_a1fI/AAAAAAAAGok/eLiRbv-Cys8/s320/IMG_1498.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Następna była kawa (troje dzieciaczków ją nawet polubiło, hi), jednak herbata okazała się hiciorem :))&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Następne w kolejce był﻿o ziele angielskie, jednak do tego czasu okazało się, że woreczek papierowy nie jest zbyt dziecioodporny, a taca wiklinowa bardzo trudna do sprzątania wysypanych drobinek, tak więc zawartość sprawdziła się w 100%, ale w nieco zmienionej oprawie:&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ05GufZLfI/AAAAAAAAGoo/kutg4Ggf97E/s1600/IMG_1514.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" n4="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ05GufZLfI/AAAAAAAAGoo/kutg4Ggf97E/s320/IMG_1514.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;I, jak się okazało, taką postać dzieci w zupełności zaakceptowały, pojemniczki oglądają, wąchają, o zawartość pytają :))&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Na półkach pojawiło się również: &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;﻿&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;* przenoszenie (szyszki z wikliny kupione w Leroy'u):&lt;/div&gt;&lt;div align="left" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ06vKtVAlI/AAAAAAAAGos/lHFQVnP8Eo4/s1600/IMG_1516.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" n4="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ06vKtVAlI/AAAAAAAAGos/lHFQVnP8Eo4/s200/IMG_1516.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;* sortowanie:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ08bMW3oTI/AAAAAAAAGow/hsGwCE_W6L4/s1600/IMG_1515.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" n4="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ08bMW3oTI/AAAAAAAAGow/hsGwCE_W6L4/s200/IMG_1515.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;﻿* liczenie:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ09Wp5S0PI/AAAAAAAAGo0/w_5LH5I_ffc/s1600/IMG_1546.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" n4="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ09Wp5S0PI/AAAAAAAAGo0/w_5LH5I_ffc/s200/IMG_1546.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;* wyciąganie zszywek:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ0-1j697FI/AAAAAAAAGo4/UTWLfq5mSV0/s1600/IMG_1533.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" n4="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ0-1j697FI/AAAAAAAAGo4/UTWLfq5mSV0/s200/IMG_1533.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-8937807863743942072?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/8937807863743942072/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/12/wiewiorki.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/8937807863743942072'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/8937807863743942072'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/12/wiewiorki.html' title='Wiewiórki'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TQ00moT7nLI/AAAAAAAAGog/DLtAjLmfQAY/s72-c/IMG_1494.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-5418072013901916187</id><published>2010-10-24T21:29:00.005+01:00</published><updated>2010-12-18T22:06:01.352Z</updated><title type='text'>pink series, CVC words (u, a, o, i)</title><content type='html'>Nie wiem, jak to jest w innych domach, ale u nas króluje język angielski. Ja przepadam za tym językiem, moja córcia się go uczy bo uważa, że jest praktyczny (hi... :D ), a synek uwielbia nucić angielskie nursery rhymes.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pink series to seria podstawowych ćwiczeń pisania i czytania w języku angielskim -&amp;nbsp;przedstawia dzieciom&amp;nbsp;tzw. CVC words, czyli najprostsze trzyliterowe słowa typu "cat" czy "mug" używane w domu. Naszym odpowiednikiem tego byłoby zapewne coś w stylu "las" czy "kot". Mi osobiście &lt;em&gt;bardzo&lt;/em&gt; podoba się&amp;nbsp;sposób prezentacji języka angielskiego w tej serii&amp;nbsp;(serie kolejne to&amp;nbsp;zielona i niebieska),&amp;nbsp;myślę&amp;nbsp;jednak, że&amp;nbsp;dla dzieci nieanglojęzycznych nie jest to zestaw do nauki języka jako takiego.&lt;br /&gt;Z drugiej strony one są tak fantastycznie ciekawe i przynoszą tyle frajdy... że postanowiłam zrobić taką serię dla mojej starszej córci... ostatecznie uczy się języka w szkole, mogłam sobie zatem pozwolić na&amp;nbsp;zrobienie ćwiczenia o charakterze "uzupełniającym".&amp;nbsp;Zestaw sprawdził się w 100% - zaciekawił ją, zaintrygował, lubi do niego wracać i przeglądać :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla każdej&amp;nbsp;samogłoski: "u" - "o" - "a" - "i" -&amp;nbsp;częściowo "e"&amp;nbsp;zrobiłam serię ćwiczeń o różnych stopniach trudności, zaznaczonych zgodnie z kodem drogowym&amp;nbsp;:P - najprostsza seria zawiera najbardziej popularne wyrazy (dla mojej córci, zaznaczam!) i jest oznaczona kolorem zielonym, trudniejsza (z rzadziej przez nią używanymi słowami) żółtym, a najtrudniejsza czerwonym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym poście umieściłam narazie tylko pierwszy zestaw (zielony) dla samogłoski "u", "a", "o" i "i"&lt;br /&gt;"U" (&lt;em&gt;bus&lt;/em&gt;),&amp;nbsp;"o" (&lt;em&gt;dog&lt;/em&gt;)&amp;nbsp;i "e"&amp;nbsp;(&lt;em&gt;ten&lt;/em&gt;) okazały się najłatwiejsze dla niej w wymowie, najtrudniejszą samogłoską okazała się&amp;nbsp;"a" (&lt;em&gt;cat&lt;/em&gt;).&lt;br /&gt;Zestaw "e" jest zrobiony częściowo tylko, więc pewnie kiedyś dołączy do rodzinki, ale jeszcze nie teraz... czasu brak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla każdej serii wydrukowałam i zalaminowałam planszę z wizerunkiem ćwiczonej w serii głoski - ściągnęłam ją&amp;nbsp;ze strony &lt;a href="http://www.bbc.co.uk/worldservice/learningenglish/grammar/pron/sounds/"&gt;BBC learning English&lt;/a&gt; i bardzo polecam zapoznawanie dzieci w wieku szkolnym z faktem, że głoski wymawiane da się "przeczytać" ze słownika: mój szkolniaczek&amp;nbsp;przekonał się ostatnio o przydatności tej wiedzy,&amp;nbsp;kiedy nie wiedziała jak przeczytać słowo, zajrzała do słownika, a tam jak byk była głoska, którą znała - "mamo, to tak jak na tych kartach!" - jednym słowem, była taaaka dumna :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seria zawiera:&lt;br /&gt;1. Karty do nauki (zdjęcie z podpisem);&lt;br /&gt;2. Karty do kontroli&amp;nbsp;(zdjęcie bez podpisu);&lt;br /&gt;3. Przedmioty typu "bus", "cup", "mug" z karteczkami z nazwami do dopasowywania;&lt;br /&gt;4. Kartki z obrazkami plus kartki z podpisami - znajdowanie par obraz-nazwa;&lt;br /&gt;5. Ćwiczenie czytania:&lt;br /&gt;a. do wyboru trzy serie słówek z zestawu zielonego;&lt;br /&gt;b. proste wyrażenia, grupy wyrazów na poziomie zielonym (niestety narazie tylko dwa przykłady... ciągle brak czasu by rozszerzyć...;&lt;br /&gt;c. zdania na poziomie zielonym (też dwa przykłady tylko :(( );&lt;br /&gt;6. Plansza z obrazami - podpisy po dopasowania;&lt;br /&gt;7. Plansza z podpisami - obrazy do dopasowania;&lt;br /&gt;8. Plansza z obrazami i podpisami, ale brakującą ostatnią literą - do dopasowania;&lt;br /&gt;9. Plansza z obrazami i podpisami, ale brakującą pierwszą literą - do dopasowania;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tyle.&lt;br /&gt;W teorii córeczka miała sobie wybierać zadania, które chce wykonać, w praktyce robiła wszystkie i wcale jej nie przeszkadzał fakt, że są niemal identyczne, tylko w innej formie. Przepada za nimi. Młodszy synek uwielbia buszować w przedmiotach i wymyślił własne ćwiczenie pt "znajdź parę" - bierze kartę do nauki (obraz+podpis) i szuka tej samej karty kontrolnej (obraz) po czym oznajmia "para!" i układa na podłodze :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszą, zieloną serię można ściągnąć klikając na poniższe linki:&lt;br /&gt;CVC "u" &amp;nbsp;&lt;a href="http://www.4shared.com/document/9PqnF-6H/pink_series_u_part_1.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;:&lt;br /&gt;CVC "a" &lt;a href="http://www.4shared.com/document/PWK4r7QT/pink_series_a_part_1.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;CVC "o" &lt;a href="http://www.4shared.com/document/2pPDwg0E/pink_series_o_part_1.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;CVC "i"&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.4shared.com/document/y6NPWexf/pink_series_i_part_1.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To mój debiut w kwestii podawania materiałów do ściągnięcia, mam nadzieję, że się uda :))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-5418072013901916187?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/5418072013901916187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/pink-series-u-czesc-i.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/5418072013901916187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/5418072013901916187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/pink-series-u-czesc-i.html' title='pink series, CVC words (u, a, o, i)'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-5545628332452935499</id><published>2010-10-07T08:09:00.001+01:00</published><updated>2010-10-07T08:13:43.559+01:00</updated><title type='text'>Doświadczenia</title><content type='html'>Nie wiem, czy jest coś, co bardziej lubię robić z moimi dziećmi niż badanie świata poprzez eksperymenty. Dla mnie jest w nich coś ekscytującego... nawet jeżeli znam ich przebieg od początku do końca, to i tak ten moment, kiedy w skupieniu czekam na rezultaty jest dla mnie niezwykły... wydaje mi się, że moje dzieci również je lubią, przeżywają, niczym prawdziwi naukowcy chcą sprawdzać, czy wynik zawsze będzie ten sam i czy coś się zmieni, gdy zrobią coś inaczej - zabawa ze wszech miar kreatywna, twórcza i wciągająca :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje dzieci wielokrotnie przeprowadzały eksperymenty, np. władając palec pod strumień płynącej wody i sprawdzając, w którą stronę chlapnie woda :P - albo&amp;nbsp;czekając na gorącą patelnię (to starsze) po to, by włożyć ją natychmiast do wody i zobaczyć jak syczy i bucha parą (przy tym miałam dość&amp;nbsp;mieszane uczucia i pozwoliłam tylko na kilka powtórzeń&amp;nbsp;:&amp;gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy mój synek dostrzegł zapałki, po chwili wahania, czy mu je zabrać czy nie (chciał sam je zapalać) stwierdziłam, że lepiej będzie wykorzystać tą sytuację i pod moim okiem uświadomić mu czym jest zapałka, ciepło, gorąco, ogień. Dorośli często denerwują się, że dzieci chcą dotknąć rzeczy gorących i nie słuchają, kiedy mówi się im "nie dotykaj, to parzy". Skąd jednak taki maluch ma wiedzieć, co to znaczy "parzy"?&lt;br /&gt;Spróbujmy wejść w skórę naszego malucha - wyobraźmy sobie sytuację, w której widzimy coś ciekawego i chcemy tego dotknąć. Nasza mama podchodzi i mówi "nie dotykaj tego, to jest &lt;em&gt;aginaji&lt;/em&gt;!". W pierwszej chwili może i nie dotkniemy, ale za chwilę widzimy, jak nasza mama podchodzi do tego, dotyka, coś na to wkłada lub coś wyciąga... Jesteśmy trochę jak zwierzątka... jesli lew widzi, że mama lwica coś robi, ono za nią powtarza, w ten sposób uczy się. Jeśli mama ptak nie je jakiegoś ziarna, malec też go nie ruszy. A tutaj mama mówi mi "nie dotykaj" po czym sama dotyka... Co to za tajemnicze &lt;em&gt;aginaji&lt;/em&gt;? W końcu dotkniemy. Wiedza o tym czym to jest tkwi w świadomości mamy, nie w świadomości dziecka. Nie wystarczy powiedzieć, co to jest, żeby wiedzieć, co to jest. Czy wiemy w końcu co to jest &lt;em&gt;aginaji&lt;/em&gt;? No nie. Musimy tego doświadczyć. Albo - jak w przypadku ognia - doświadczyć rzeczy podobnych, które dadzą nam jakieś wyobrażenie o tym czym &lt;em&gt;ogień&lt;/em&gt; może być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Nasze doświadczenie zatem miało na celu:&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;a.&lt;/strong&gt; zapoznanie synka&amp;nbsp;z tym, co to jest zapałka, jak się jej używa (synek był zaskoczony po tym, jak zapałka "buchała" ogniem przy zapaleniu i to w sposób naturalny uspokoiło go i skupiło na czynności... instynktownie chciał być ostrożny...&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;b.&lt;/strong&gt; zaprezentowanie czym jest ogień i że jest gorący;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;c.&lt;/strong&gt; przekonanie się, że jak ogień "nie oddycha", "znika".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1.&lt;/strong&gt; Zaczęliśmy od nauki pocierania siarczaną główką zapałki o pudełko. I była to najbardziej werbalna część doświadczenia - omawialiśmy pojęcia &lt;em&gt;gorące&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;parzy&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;spala się&lt;/em&gt;, kwestie szybkiego gaszenia&amp;nbsp;i tego, że czas obserwacji palącej się zapałki jest krótki. Synek trochę podskakiwał w momencie jej zapalenia, ale po wstępnych próbach tak bardzo się skupił na tej czynności, że postanowiłam nie interweniować (rzecz jasna, nie odchodząc od niego nawet na kroczek);&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2.&lt;/strong&gt; Potem zaproponowałam mu zapalanie świeczki i gaszenie jej - bardzo mu się to spodobało, po kilku chwilach zdecydowaliśmy, że nie będziemy gasić zapałki dmuchając, tylko wkładając ją do miseczki z wodą - to niezwykłe, ile koncentracji i napięcia powstało wówczas wokół stołu... z uwagą czekaliśmy na syk kiedy ogień dotykał wody...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3.&lt;/strong&gt; Następnie synek gasił ogien nakrywając świeczkę grubą szklaną przykrywką i obserwował, jak zabranie powietrza ogniowi gasi go - na tym etapie w zupełności wystarczyła mu informacja, że ogień "oddycha powietrzem" tak, jak my. Przykrywką był niewielki świecznik z Ikei - sprawdził się świetnie, pomimo wielokrotnych prób nawet nie poczuliśmy ciepła ognia. Dzięki niemu doświadczenie było bezpieczne. Mimo wszystko jednak - w sklepach z dewocjonaliami można znaleźć gasidełka do świeczek i one wydają mi się znacznie bezpieczniejsze. Niestety, znacznie również droższe :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIwR9lEPm7I/AAAAAAAAGlY/x4aj50bOiKU/s1600/IMG_1193.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="179" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIwR9lEPm7I/AAAAAAAAGlY/x4aj50bOiKU/s320/IMG_1193.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIwSpElnBLI/AAAAAAAAGlg/zmhnXWPF4Ck/s1600/IMG_1191.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="179" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIwSpElnBLI/AAAAAAAAGlg/zmhnXWPF4Ck/s320/IMG_1191.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIwV0gAFWlI/AAAAAAAAGlw/Dz-mWuIB-sY/s1600/IMG_1190.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="179" src="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIwV0gAFWlI/AAAAAAAAGlw/Dz-mWuIB-sY/s320/IMG_1190.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIwVRVxVc6I/AAAAAAAAGlo/EmFSKzxsKZc/s320/IMG_1182.jpg" width="179" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Polecam to doświadczenie z wielu względów: zdecydowanie w trakcie miała miejsce polaryzacja, zakończona pomyślnie normalizacją :P - a synek obecnie reaguje pozytywnie na słowo "uważaj, gorące". Sukces został zatem osiągnięty :D&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-5545628332452935499?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/5545628332452935499/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/doswiadczenia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/5545628332452935499'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/5545628332452935499'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/doswiadczenia.html' title='Doświadczenia'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIwR9lEPm7I/AAAAAAAAGlY/x4aj50bOiKU/s72-c/IMG_1193.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-1688411543588195007</id><published>2010-10-06T22:31:00.000+01:00</published><updated>2010-10-06T22:31:22.823+01:00</updated><title type='text'>Radosne rodzicielstwo...</title><content type='html'>&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;…czyli montessoriański przepis na mądrą i pełną satysfakcji &lt;/b&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;współpracę z dziećmi&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKzqhtnjXjI/AAAAAAAAGmw/IjPPdjAwc18/s200/DSCF9995.JPG" width="200" /&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;W dzisiejszych czasach wyjątkowo trudno jest być rodzicem. Z jednej strony oczekuje się od nas aktywności zawodowej i ukończenia szeregu kursów dokształcających, pracodawcy wiele wymagają w godzinach i po godzinach pracy. Z drugiej – kiedy zmęczeni wracamy do domu wieczorem i próbujemy się odprężyć przy lekturze czasopisma, czytamy o tym jak ważny jest czas jaki spędzamy z naszymi dziećmi, jak istotne dla konstrukcji psychicznej i charakteru dziecka są jego pierwsze lata życia, jak zdrowo i naturalnie ma ono się odżywiać… Zapewne wielu rodziców zna doskonale to uczucie rozdwojenia między koniecznością poświęcania czasu pracy zawodowej a dziecku oraz narastającej frustracji, że nie jesteśmy w stanie spełnić oczekiwań, jakie się nam stawia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Opieka nad dziećmi przychodzi nam najłatwiej w początkach rodzicielstwa, gdy nasze pociechy są jeszcze małe – zazwyczaj dość sprawnie i szybko uczymy się „obsługi” naszych dzieci. I dotyczy to nie tylko kobiet, którym taką rolę wyznaczała dotąd kultura: dziś niejednokrotnie już po niespełna miesiącu mieszkania razem również tatusiowie potrafią zmienić pieluszki, przygotować mleko w butelce czy ułożyć maleństwo do snu. Kiedy dzieci dorastają, nasze myśli zaprzątnięte są przygotowywaniem posiłków (to przecież czas rozszerzania diety malucha…), śledzeniem nauki siadania, raczkowania, chodzenia… w pewnym momencie jednak stajemy oko w oko nie z niemowlęciem, ale myślącą, inteligentną osóbką, która niespodziewanie zaczyna się buntować („nie”), zadawać trudne pytania („a czemu?”), wyznaczać granice własności („to moje”), a nade wszystko żądać od nas spełnienia życzeń, których spełnić nie możemy, bądź nie chcemy. Mamy, bez względu na to, czy były aktywne zawodowo czy nie, wspominają ten okres jako wyjątkowo trudny: „był jeszcze za mały na przedszkole, a już wymagał aktywnego sposobu spędzania czasu”, „nie miałam pojęcia, czym go zainteresować, zwłaszcza w dni zimowe, kiedy padał śnieg i było zimno”, „był to bardzo ciężki etap, byłam z synkiem w domu, ale ani ja ani on nie czerpaliśmy z tego satysfakcji, najwyraźniej on potrzebował czegoś ode mnie, ale ja nie wiedziałam, czego”, „gdy padało, najzwyczajniej w świecie nudziliśmy się” – to bardzo częste wspomnienia mam z czasu, gdy ich dzieci ukończyły dwa lata życia. Dwulatki są niezwykle ciekawe świata, a swoje potrzeby ogłaszają nam często bezceremonialnie, w najmniej przewidywalny sposób, w mało przewidywalnych miejscach. Stajemy wówczas wobec nich bezsilni, nie rozumiejący, zastanawiając się w duchu, dlaczego dzieci nie rodzą się z instrukcją obsługi, przepisem na życie… Pedagogika Montessori takiego przepisu nie daje, oferuje natomiast przepis na „ciasto podstawowe”, który z pewnością może nam pomóc w postępowaniu z naszymi maluchami.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Punkt pierwszy przepisu brzmi…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Dziecko przychodzi na świat jako byt kompletny i kompetentny&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;W ujęciu montessoriańskim dziecko nie jest postrzegane jako &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;tabula rasa&lt;/i&gt;, na której my, dorośli piszemy jego przyszłość. Wręcz przeciwnie: Maria Montessori wierzyła, że dzieci rodzą się już z określonym „planem rozwoju”, który zaczyna być wdrażany w życie już po naszych narodzinach (jeżeli nie wcześniej…). To od otoczenia dziecka zależy, ile z tego planu zostanie zrealizowane oraz w jaki sposób. Najnowsze badania nie zaprzeczają tym hipotezom, co więcej, potwierdzają je. Wiadomo już, że rodzimy się z zakodowanymi genetycznie skłonnościami do określonych postaw, których ujawnienie się zależy od elementów środowiska, w jakim dorastamy. A zatem – nie pozostaje nam jako rodzicom nic innego, jak zaakceptować fakt, że nasza córeczka jest nieśmiała i najprawdopodobniej nie zostanie prawnikiem. Jaka jest zatem rola nas, rodziców, w tym procesie dorastania naszych dzieci?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Wyobraźmy sobie, że zaczynamy pracę w zupełnie dla nas nowej dziedzinie, a szef wiedząc o tym, traktuje nas jako niekompetentnego pracownika. Każde nasze potknięcie przyjmuje jako dowód na to, że nie potrafimy poradzić sobie z nową sytuacją. Kiedy robimy coś źle, natychmiast jest nam to pokazywane, kiedy robimy coś dobrze, czasem jesteśmy poklepywani po plecach… Uczymy się na ślepo, podążając za jedynym istniejącym drogowskazem – zadowoleniem szefa. Nie mamy pojęcia o co tu chodzi, ponieważ nieustannie w naszych wysiłkach jesteśmy skoncentrowani na odkryciu tego, co zadowala, a co nie naszego przełożonego. Automatycznie wykonujemy tylko te polecenia, które on zlecił, wczuwając się w naszą rolę tak, by spełnić jego oczekiwania. Pomimo naszego ogromnego wysiłku zostajemy zwolnieni po miesiącu. Argument: brak kreatywności.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Teraz wyobraźmy sobie, że nasz szef wierzy, że jesteśmy właściwym człowiekiem na właściwym miejscu – widzi, że nie podołaliśmy pierwszemu naszemu zadaniu. Podchodzi do nas, mówi „widzę, że nie poradziłeś sobie z …. Najwyraźniej nie miałeś z tym jeszcze do czynienia. Skontaktuj się z panem X, on tym się zajmował w zeszłym roku” albo proponuje „w przyszłym miesiącu zaczyna się szkolenie z tym związane – może zapiszesz się na nie?” Po pół roku dostajesz podziękowania za wysiłek, rozwój oraz współpracę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Wierząc, że nasze dziecko jest bytem kompetentnym, który potrafi sobie poradzić w różnych sytuacjach, &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;a jeśli tego nie robi, to najwyraźniej brakuje mu jakiejś umiejętności, postępujemy jak szef z drugiego przykładu – wykorzystujemy nasz wiek i doświadczenie, by wesprzeć nasze dziecko w jego działaniach. Nie kierujemy nim, nie wykonujemy rzeczy za niego i co najważniejsze – w pełni szanujemy jego osobę i umiejętności, dając mu okazję do wykorzystania swoich możliwości. Nie wymaga to od nas dużego wysiłku… jedyne czego musimy się my, rodzice, nauczyć jest…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Umiejętność obserwacji&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;„Nic prostszego” – powiemy – „przecież jestem z moim dzieckiem cały czas, obserwuję je przez większość czasu jaki spędzamy razem”. Zastanówmy się przez chwilę, jak na ogół przebiega nasz proces obserwowania: nasza pociecha (2 lata) postanowiła wspiąć się na drabinę. Ponieważ jest dość sprawna, szybko pokonuje kilka stopni… po czym zatrzymuje się w miejscu, wołając o pomoc. Jaka jest wówczas nasza reakcja? Ze słowami „gdzie ty wchodzisz, nie możesz tu się wspinać” (bądź bez słowa) zabieramy dziecko, nie zwracając uwagi na to, że jedyną rzeczą, do której nasz malec jeszcze nie doszedł jest fakt, że schodząc trzeba patrzeć na stopy, by zobaczyć, gdzie należy je stawiać przy schodzeniu. Nie przyglądnęliśmy się uważnie, zatem nie potrafimy powiedzieć &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;dlaczego&lt;/i&gt; jeszcze nasze dziecko nie umie wchodzić na drabinę, stwierdzamy natomiast, że &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;jeszcze nie umie&lt;/i&gt;. W skrajnych przypadkach zabraniamy dziecku podejmowania kolejnych próby wchodzenia. Wystarczyłoby jednak raz zapytać go przy schodzeniu, gdzie postawi teraz nóżkę, by malec sam wydedukował sobie na czym polega proces schodzenia. Albo po prostu – pomóc mu zejść i pozwolić na ponowną próbę. W zamian za to nasz dwulatek otrzymał dwie informacje: 1) nie umiem, jestem za mały oraz 2) moja mama jest ze mnie niezadowolona, a w skrajnych przypadkach 3) nie powinienem podejmować prób, gdyż moja mama jest wtedy niezadowolona (pamiętajmy, że dziecko spogląda na świat poprzez pryzmat swoich własnych doświadczeń – bardzo ubogi jest to pryzmat, gdy doświadczeń jest niewiele, a okazji do ich zdobywania mało). Zamiast wspierać nasze dzieci w ich wysiłkach, odcinamy je – fizycznie i psychicznie – od próby zdobycia nowej umiejętności. A zatem – nieświadomie my i nasze działania stają na przeszkodzie w rozwoju naszych dzieci. &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;W kontakcie z dziećmi, większa jest potrzeba obserwacji niż ingerencji&lt;/i&gt;”, mówiła Maria Montessori. &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Szanujcie wszystkie racjonalne formy działania, w które angażuje się dziecko i spróbujcie je zrozumieć&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: Tahoma;"&gt;* * * * * * * * * * * * * * * *&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;„&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pomóż mi to zrobić samemu&lt;/i&gt;”&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;- usłyszała Maria Montessori pewnego dnia od jednego ze swoich wychowanków. Zrozumiała wówczas, że nie jest to prośba jednego dziecka, ale zwerbalizowany apel wszystkich dzieci do dorosłych. I uczyniła go mottem przewodnim działań dorosłych w ich kontaktach z dziećmi. W tej koncepcji dorosły jest przewodnikiem, mentorem dziecka na jego drodze do niezależności, nie wyręczającym go w podejmowanych czynnościach, lecz wspierającym niejako „z ukrycia” – na pierwszym planie akcji zawsze pozostawiając dziecko i przedmiot jego zainteresowań. Taka pomoc jest jednak możliwa wyłącznie wówczas, gdy wierzymy w kompetencje dziecka i potrafimy je obserwować przez ten pryzmat. Dlaczego?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Wyobraźmy sobie, że jesteśmy u rodziców na obiedzie i zostaliśmy właśnie poczęstowani pysznym ciastem – prosimy mamę, by nauczyła nas, jak się je piecze. Jednak, podświadomie, mama kieruje się przekonaniem, że bogatsza w doświadczenie i wiedzę, robi to ciasto lepiej i sprawniej, a więc smaczniej i szybciej. Podczas przygotowywania słyszymy mnóstwo rad z jej strony, a większość pracy wykonuje ona za nas, każąc nam głównie słuchać, patrzeć i czasami dosypać łyżeczkę proszku do pieczenia. Piecze się smaczne ciasto wykonane nie naszą ręką, a my wysłuchujemy mnóstwa dobrych rad, z których połowę zapominamy jeszcze przed powrotem do domu. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Wyobraźmy sobie teraz sytuację inną – mama wierzy, że damy sobie radę, jeśli tylko spróbujemy a upieczenie przez nas równie smacznego ciasta jest wyłącznie kwestią czasu. Daje nam składniki i wyjaśnia sposób przygotowywania, po czym daje nam wolną rękę – wycofuje się nadzorując jedynie pracę. Ciasto wychodzi nam może nie idealne, ale z pewnością to my jesteśmy animatorami każdego etapu produkcji. Kiedy o czymś zapomnimy i zapytamy – mama jest gotowa niczym sufler w kilku słowach naprowadzić nas na dobrą drogę – a my, po upieczeniu i spróbowaniu, wiemy, że następnym razem dodamy więcej cynamonu i mniej cukru. Z której sytuacji wychodzimy z umiejętnością pieczenia ciasta to pytanie czysto retoryczne.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;Dwulatek przysparzający rodzicom tak wielu „kłopotów” nie jest już niemowlęciem, którego zdolności rozwojowe są uzależnione od horyzontu widzenia w miejscu, w którym został położony przez mamę. Wyszedł już z okresu biernej obserwacji otoczenia - teraz może samodzielnie się poruszać i podejść do miejsc, które samo wybierze; może mówić, zadawać pytania i być zrozumianym. Na spacerach wyszedł już z wózka i maszeruje na równi z dorosłymi. A zatem - właśnie awansował na bardzo wysokie i odpowiedzialne stanowisko – z biernej istoty przekształcił się w aktywnego współuczestnika i badacza wszystkiego, co ma miejsce wokół niego. Dwulatek pojął już, że jest istotą odrębną od swojej mamy i nieustannie sprawdza na ile odrębną – gdzie jest tej odrębności granica. Skoro jest kimś innym, niż mama, to kim jest? Umiejętność odpowiadania na to pytanie jest naszą ewolucyjną zdobyczą, czymś, co wyróżnia nas w świecie zwierząt. Nie rodzimy się z nią jednak, a do niej dojrzewamy – stopniowo.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;W książce „The Essential Guide to Shaping Children’s Behaviour in the Early Years” autorka Lynn Cousins przedstawia kolejne etapy, przez które musimy przejść, zanim zaczniemy definiować siebie w kategoriach osoby odrębnej i niezależnej: 1) na początku to, kim jesteśmy, określamy poprzez związek z mamą – my i mama to jedno. Obserwując otoczenie oraz swoje ciało, krok po kroku odkrywamy istnienie i przynależność części naszego ciała, uzyskujemy kontrolę nad nimi, by ostatecznie stwierdzić, że 2) jesteśmy kimś innym niż mama, bytem odrębnym. W tym okresie definiujemy siebie i innych poprzez ciało – to ile kto ma rąk, palców, głów, jest wyznacznikiem tego, kim jest. Z pewnością nie jesteśmy rybami, bo ryby mają płetwy. Kiedy zaczynamy samodzielnie się poruszać, uczymy się 3) postrzegać ludzi przez pryzmat tego, co posiadają (tak więc wiaderko czy samochód na placu zabaw dla rocznego malucha przedstawiają zupełnie inną wartość, niż dla osoby dorosłej), aż wreszcie dochodzimy do kolejnego etapu – definiowania ludzi na podstawie tego, co potrafią.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="mso-tab-count: 1;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Osobiście bardzo lubię porównanie procesu wchodzenia naszych dwuletnich pociech w świat z sytuacją, w której bylibyśmy, gdybyśmy nagle znaleźli się na Marsie. Początkowo zapewne biernie przyglądalibyśmy się wszystkiemu, co się wokół nas dzieje, badalibyśmy możliwości naszego ciała w nowej atmosferze. Stopniowo, kiedy zaczęlibyśmy kontrolować ruchy naszego ciała w nowych warunkach, wyruszylibyśmy na badanie terenu – tak jak to robi roczne dziecko. Najlepiej wykorzystując do tego wszystkie nasze zmysły. Im lepiej rozumielibyśmy świat wokół nas i materiał, z jakiego jest zbudowany, tym intensywniej szukalibyśmy naszej do niego przynależności – utożsamiając siebie z innymi Marsjanami, z którymi przyszło nam zamieszkać. Im dłużej żylibyśmy z nimi, przyglądając się ich pracy, tym bardziej pragnęlibyśmy do nich dołączyć, by stanowić równie wartościowe jednostki społeczeństwa, by współuczestniczyć w życiu społecznym na tej planecie. Jedynym zadaniem, od wykonania którego zależałoby powodzenie naszych wysiłków byłoby…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Budowanie niezależności&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;Maria Montessori wielokrotnie podkreślała, że niezależność jest rezultatem sumy posiadanych umiejętności. A jedyną drogą prowadzącą do nich jest działanie. W działaniu natomiast praktyka ćwiczy mistrza. &lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Jedynie rzeczywista praca i doświadczenie prowadzi młodego człowieka do dorosłości &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="color: black; mso-bidi-font-style: italic;"&gt;(M. Montessori, &lt;i&gt;From childhood to adolescence&lt;/i&gt;).&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;Podobnie jak nie można nauczyć się pieczenia ciasta wysłuchując wykładu, nie można być aktywnym członkiem społeczeństwa bez uprzedniego nabycia umiejętności niezbędnych do sprawnego w nim funkcjonowania. Nie można przeczytać o tym, jak się je łyżeczką, jeśli się tej łyżeczki nie weźmie do ręki. Dwulatek również – nie musi już tylko leżeć i obserwować. Może aktywnie nabywać nowych umiejętności – poprzez naśladowanie. Dla małego dziecka czynności takie jak mycie stołu czy ścieranie kurzu mają ogromne znaczenie. Dla dorosłego jest to tylko kolejny obowiązek. Dla dziecka – przepustka do prawdziwego świata, do niezależności, wstąpienia w szranki dorosłych i uczestnictwa w życiu społecznym na równi z mamą i tatą. Każda nowo zdobyta umiejętność możliwa do zastosowania w realnym społeczeństwie to kolejny krok do pełnego uczestnictwa w jego życiu, a w konsekwencji - do pewności siebie i postrzegania siebie jako osoby pełnoprawnej i wartościowej.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Prawdziwe życie - prawdziwa praca&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Jest to podejście, które wyróżnia pedagogikę Marii Montessori od pozostałych teorii na temat wychowywania dzieci. Dzieci – tak jak każda inna istota ludzka – chcą aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym. Pragną być pełnoprawnymi jego członkami, na równi z dorosłymi. To pragnienie jest wyjątkowo silne w drugim roku życia, kiedy dziecko – wreszcie! – może samodzielnie i aktywnie badać otoczenie, w którym żyje. A przecież nikt nie uważa za sukces stworzenie owoców swojej pracy, które są „na niby”. Każdy chce być ważny, każdy chce coś wnieść do tego świata.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Montessoriańskie dzieci bawią się życiem – nie potrzebują plastykowych dzbanuszków, ponieważ dysponują prawdziwymi, dostosowanymi do swoich rąk. Nie muszą udawać, że zamiatają, ponieważ robią to przy każdej w sposób naturalny nadarzającej się okazji. Nie czekają na obiad, gdy są głodne, ponieważ albo pomagają w jego przygotowaniach dorosłym, albo, nie czekając, same organizują sobie niewielką przekąskę – na miarę swoich możliwości. Rodzinna praca w ujęciu Marii Montessori jest pierwszym, podstawowym i kluczowym fenomenem, przygotowującym dziecko do życia w społeczeństwie jako niezależnie myślący i odpowiedzialny człowiek. W ćwiczeniach codziennego życia obejmujących takie proste czynności domowe jak przelewanie soku, przesypywanie ryżu, czy nakrywanie do stołu dziecko pokonuje kolejne bariery swojego ciała i umysłu, uczy się kontroli ruchów, uspokaja umysł i praktykuje umiejętność koncentracji, jednym słowem - podąża ku niezależności. Krok po kroku, każdego dnia, dzieci uczą się żyć – tego jak się należy ubrać, przygotować śniadanie, zrobić zakupy, zadbać o domowe zwierzątko. Nie są biernymi obserwatorami, ale w pełni kompetentnymi uczestnikami życia. I podobnie jak mama czy tata – mają w domu pełne ręce roboty. Montessoriańskie dziecko nie czeka, aż mama znajdzie dla niego czas na zabawę: wie, że prowadzenie domu tak, by był on przystanią dla każdego jego członka jest ogromem pracy. I niczym perfekcyjna pani domu dba o każdy szczegół, wraz z towarzyszącym mu dorosłym. A ile przy tym jest pracy, wie chyba każdy z nas…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Montessoriańskie dzieci uczą się również sprawnego funkcjonowania poza domem – u boku dorosłego uczą się widzieć świat potrzebujących i wychodzić z potrzebą do świata. Pomagają sąsiadce, widzą sens uczestniczenia w akcjach sprzątania świata, a na co dzień –chodzą po świecie poznając naturę rzeczy je otaczających. Dzieci nie potrzebują niezliczonej liczby (dziś zaryzykowałabym nawet stwierdzenie „ilości”) zabawek. Potrzebują zabawek mądrych, a zatem takich, które spełniałyby ich potrzeby, takie jak potrzeba niezależności. Maria Montessori dostrzegła, że mając do wyboru prawdziwą pracę i zabawę zabawkami nie odzwierciedlającymi rzeczywistości, dzieci zawsze wybierają to pierwsze. Prawdziwe życie, świat rosnący tuż „za płotem” jest dla dwulatka o wiele ciekawszy – zabawa nieprawdziwym doprowadzi go do nikąd, realnym – do kontroli ciała, wiedzy, niezależności, wolności. Świat&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;jest fascynującą niewiadomą, pod warunkiem przyzwolenia dorosłego na jego eksplorację oraz ukierunkowania jego zainteresowania na zjawiska tego świata – przecież trudno jest interesować się czymś, o istnieniu czego nie mamy pojęcia… Pojęcie to ma natomiast dorosły i z tego prostego faktu wynika ogromna jego rola i odpowiedzialność. Mądry rodzic umie dostrzec fenomen tak prostych elementów rzeczywistości jak, dla przykładu, nasiona, i wprowadzić je do codziennych zabaw, cieszy się z nadchodzących pór roku, bo to okazja do przeżycia czegoś nowego, pokazuje, pozwala dotknąć, zbadać, podpowiada, naprowadza, pobudza naturalną ciekawość świata u dziecka.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Dlatego też dwulatek w koncepcji Montessori żyje nie sztucznym, a prawdziwym życiem – jedyne czego potrzebuje to…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Przygotowane otoczenie&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="mso-tab-count: 1;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nie ma innej możliwości nauczenia się, jak wygląda życie na Marsie, jak obserwacja i przyswajanie wiedzy o wszystkim, co nas otacza. Jednak proces uczenia się przebiega zupełnie odmiennie u dziecka i człowieka dorosłego. Podczas gdy my obserwując dokonujemy selekcji oraz kategoryzacji rzeczy, mały człowiek nie posiadł jeszcze tej umiejętności – niczym gąbka wchłania każdy element rzeczywistości. &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Kiedy umysł jest uległy i plastyczny jak bezmiar oceanu, chętnie, jak on, przybiera kształt swego otoczenia&lt;/i&gt; – pisał &lt;a href="http://cytaty.eu/autor/hanschristianandersen.html"&gt;&lt;span style="border-bottom: windowtext 1pt; border-left: windowtext 1pt; border-right: windowtext 1pt; border-top: windowtext 1pt; color: windowtext; mso-border-alt: none windowtext 0cm; padding-bottom: 0cm; padding-left: 0cm; padding-right: 0cm; padding-top: 0cm; text-decoration: none; text-underline: none;"&gt;Hans Christian Andersen&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; w „Baśni mojego życia”. Maria Montessori nazwała tą specyficzną właściwość „absorbującym umysłem”, tłumacząc: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;rozwijające się dziecko dopasowuje osobowość, jaką buduje do warunków otaczającego je świata. Dziecko ma inną relację z otoczeniem niż my; dorośli podziwiają je, zapamiętują i myślą o nim; dzieci je chłoną. To co widzą, nie jest jedynie zapamiętane: staje się to częścią jego duszy&lt;/i&gt; (Maria Montessori, &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Chłonny umysł&lt;/i&gt;). To, jak bardzo niebezpieczny bywa wpływ otoczenia na nasz rozwój, wie chyba każdy rodzic dorastającego nastolatka. Niewielu jednak dostrzega podobną zależność między zachowaniem naszych pociech a ich otoczeniem w pierwszych latach życia, kiedy większość czasu spędzają jeszcze w domu. Tymczasem w rozwoju człowieka pierwsze lata życia są kluczowe: każdy przedmiot znajdujący się w otoczeniu dwulatka ma ogromne znaczenie, każdy – zwłaszcza ten, do którego ma fizyczny dostęp – staje się źródłem informacji o świecie, przede wszystkim, o tym, jaki jest świat &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;naprawdę&lt;/i&gt;. Zabraniając dzieciom dostępu do rzeczy prawdziwych a jednocześnie różnorodnych – dużych i małych, miękkich i twardych, szklanych i drewnianych, fabrykując sztuczne środowisko życia, nie tylko zubożamy świat naszego dziecka w imię jego dobra, ale niszczymy jego ciekawość (bo jak badać, skoro nie ma czego badać…) i opóźniamy jego rozwój – nie nauczy się dziecko uważnych ruchów, jeśli nie będzie miał kontaktu z przedmiotami kruchymi.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="mso-tab-count: 1;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nasze prababcie często powtarzały „mądry człowiek wyjdzie tylko z mądrego domu”. Szczęśliwy jest ten, w którego domu rodzinnym dba się o to, by każdy jego członek czuł się jak u siebie, również ten najmniejszy. W takim domu kuchnia nie stanowi bariery nie do pokonania, a pomoc w niej nie tylko ma znaczenie, ale jest pożądana i doceniana. W łazience mały człowiek może zająć się zarówno sprawą własnej toalety bez pomocy dorosłego, jak i pomóc mamie w obowiązkach domowych. W pokoju gościnnym jest przestrzeń na wspólne rodzinne zabawy i nikt nigdy nie ma pretensji o pozostawioną w nim zabawkę, ponieważ i tu znajduje się dla niej kąt. W takim domu każdy członek rodziny szanuje i jest szanowany. Maria Montessori wielokrotnie podkreślała, że w domu najważniejsza jest atmosfera miłości i akceptacji. Dlatego też jest tu miejsce na wszystko i wszystko jest na swoim miejscu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;Dom, który w pozytywny sposób wspiera swoich najmłodszym mieszkańców na ich drodze do dorosłości to dom nie tylko bezpieczny. W takim domu jest przestrzeń dla każdego – nikt tu nie czuje się wykluczony ze wspólnego życia, każdy wnosi do niego swoją cegiełkę. Jeśli wierzymy, że mały człowiek jest indywidualnością od pierwszego dnia, z jemu właściwym zestawem cech charakteru, wówczas i od niego możemy się czegoś nauczyć. Wymiana doświadczeń nie jest jednokierunkowa, każdy domownik jest cenny, każdy inny, każdy ma nam coś wartościowego do przekazania. Wystarczy tylko w tej małej istotce – naszym dwulatku – dostrzec człowieka, przyjąć go takim jaki jest do swojego świata &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;i otworzyć się na niego. Czy też – jak pisała Maria Montessori – podążać za nim. Z pewnością obie strony mogą na tym tylko zyskać.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-1688411543588195007?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/1688411543588195007/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/radosne-rodzicielstwo.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/1688411543588195007'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/1688411543588195007'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/radosne-rodzicielstwo.html' title='Radosne rodzicielstwo...'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKzqhtnjXjI/AAAAAAAAGmw/IjPPdjAwc18/s72-c/DSCF9995.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-1444767312575753346</id><published>2010-10-06T22:17:00.001+01:00</published><updated>2010-10-06T22:18:55.264+01:00</updated><title type='text'>Mycie okien - instrukcja w wersji domowej</title><content type='html'>Łazienkowy kącik praktycznego życia jest już gotowy, za nami też już trochę praktyki, a zatem czas na - prezentację mycia okien w naszej prywatnej domowej wersji... a to dlatego prywatnej, że postanowiłam czynność tę dzieciom zaprezentować trochę po montessoriańsku a trochę po domowemu, czyli:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;I.&lt;/strong&gt; koszyk zawierał przedmioty, które w nim po prostu były - Montessori zakłada, że przedmioty powinny być ułożone w koszyku/na tacy w kolejności ich użycia, idąc od lewej do prawej strony, tak by dziecko łatwo mogło tą wiedzę (kolejność wykorzystania przedmiotów) zapamiętać;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;II.&lt;/strong&gt; podczas mycia okien po prostu wyciągaliśmy z koszyka to, co było nam potrzebne - Montessori wersja zakłada wykorzystanie ceratki albo innej podkładki, na którą wyłożyłoby się rzeczy w kolejności ich użycia, od strony lewej do prawej, zanim rozpocznie się pracę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy myciu okien to podejście sprawdziło się w 100% - nie było w trakcie mycia pomyłki, roztargnienia czy poszukiwania sprzętu. Czy jednak będzie "wersja domowa" każdej czynności w naszym domu, tego jeszcze nie wiem. Tutaj akurat było mało rzeczy do opanowania, więc łatwo było wykonać to zadanie poprawnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz zestaw do mycia okien umieszczony w koszyku zawiera:&lt;br /&gt;1. szmatkę-podkładkę pod okno (patrz wyjaśnienie poniżej);&lt;br /&gt;2. spryskiwacz z rozcieńczonym płynem do szyb (bo nie wiem, co w tej czynności jest dla synka ciekawsze - mycie okien czy spryskiwanie ich wodą...);&lt;br /&gt;3. gumowy ściągacz do szyb;&lt;br /&gt;4. szmatka do wytarcia okien;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jak to wyglądało:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;a.&lt;/strong&gt; podeszłam do synka, zapytałam go, czy chciałby mi dziś pomóc umyć szyby, bo są strasznie brudne - a ponieważ chciał, pokazałam mu, gdzie leży koszyk i powiedziałam, że te rzeczy są nam potrzebne do mycia;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;b.&lt;/strong&gt; podeszliśmy do okna, pokazałam mu, gdzie nasze okno jest brudne (u nas zazwyczaj jest na nich pełno odcisków paluszków dziecięcych i pieskowych nosków... mamy psa, który uwielbia przyciskać swój nos do szyby...) oraz gdzie ma położyć koszyk;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;c.&lt;/strong&gt; kiedy synek położył na podłodze pod oknem koszyk (po lewej stronie okna), wyjęłam z niego szmatkę-podkładkę i podłożyłam ją pod okno, które miało zostać umyte (taka ściereczka to niezbędnik, inaczej ilość wody ze spryskiwacza zalałaby nam podłogę... ;). W warunkach przedszkolnych pozwala się dziecku jedynie 3-4 razy każdorazowo nacisnąć spryskiwacz, jednak ja dałam synkowi wolną rękę... jedno dziecko na głowie... luzik :P);&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;d.&lt;/strong&gt; wyjęłam z koszyka spryskiwacz i pokazałam mu, jak należy trzymać butelkę oraz jak naciskać, żeby woda "z" leciała w kierunku okna, a nie moim. Dobrze jest tu zwrócić uwagę na to, że spryskując nie widzę otworu, którym wytryskuje woda - taka swoista kontrola błędu: nie widzę, znaczy jest mniej więcej ok;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;e.&lt;/strong&gt; zwróciłam uwagę na to, że spryskuję miejsca brudne a nie szybę jako taką (najlepiej w takich sytuacjach sprawdzają się nie zdania, a słowa-klucze: tutaj tym słowem było po prostu "popatrz-brudne". Było skuteczne);&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;f.&lt;/strong&gt; odłożyłam spryskiwacz na parapet pod oknem po prawej stronie (jako że trzymałam go prawą ręką) i wyjęłam z koszyka do lewej ręki szmatkę do okien, do prawej ściągacz;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;g.&lt;/strong&gt; ściągaczem ściągałam wodę, wycierałam gumkę ściągacza szmatką trzymaną w lewej ręce;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;h.&lt;/strong&gt; zapytałam synka, czy chciałby dokończyć mycie okien&amp;nbsp;- no więc chciał :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i... przez następne 15 minut pilnowałam się, by go nie poprawiać i zostawić w spokoju :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIv4USUWJxI/AAAAAAAAGlQ/5ENGqtmbYic/s1600/IMG_1247.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIv4USUWJxI/AAAAAAAAGlQ/5ENGqtmbYic/s320/IMG_1247.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Celem zadania była nie tylko nauka mycia okien, ale także ćwiczenie koncentracji oraz zręczności manualnej. Podobało mi się bardzo, że synek zrobił zadanie od początku do końca - umył okna, powiedział, że teraz są czyste (w jego opinii, oczywiście, a w takich przypadkach nigdy nie zaprzeczam bez względu na stan faktyczny. Ufam na słowo - jak mówi, że są czyste, to znaczy że są :&amp;gt;) - po czym z zadowoleniem oddał mi wszystko do ręki mówiąc, że się zmęczył i że ja mam to wszystko odłożyć :)))) Odkładaliśmy całość razem - ja koszyk, on rozwiesił mokre ściereczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę jednak stwierdzić, że okna &lt;em&gt;nie były&lt;/em&gt; czyste. Zakupiony ściągacz wcale &lt;em&gt;nie myje&lt;/em&gt; okien &lt;em&gt;porządnie&lt;/em&gt;! A może ja mam zawyżone wymagania... przez te paluszki i psie noski...&lt;br /&gt;Stanowczo wolę wycieranie okien szmatką i pewnie jak minie synkowa fascynacja nowym sprzętem, pochowam go - do następnego razu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-1444767312575753346?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/1444767312575753346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/mycie-okien-instrukcja-w-wersji-domowej.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/1444767312575753346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/1444767312575753346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/mycie-okien-instrukcja-w-wersji-domowej.html' title='Mycie okien - instrukcja w wersji domowej'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIv4USUWJxI/AAAAAAAAGlQ/5ENGqtmbYic/s72-c/IMG_1247.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-2006244723400871306</id><published>2010-10-06T21:51:00.001+01:00</published><updated>2010-10-06T21:53:03.022+01:00</updated><title type='text'>Praktyczne życie - organizacja łazienki</title><content type='html'>Wciąż doskonalę temat "ćwiczenia praktycznego życia" w wersji domowej. Siłą logiki, część z nich umieściłam w pomieszczeniu,&amp;nbsp;w którym gromadzimy wszelkiego rodzaju szmatki i środki czyszczące, w naszej łazience. Postanowiłam wyeksponować&amp;nbsp;rzeczy potrzebne do tych czynności domowych, które moje dzieci i tak robią w domu oraz tych, które robić mogą.&amp;nbsp;Reszta jest schowana do mojej dyspozycji i do czasu, kiedy one podrosną na tyle, by móc się za nie wziąć.&lt;br /&gt;Oto co powstało:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="179" src="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIP0IZoUCrI/AAAAAAAAGkQ/DWvK7kb5AhU/s320/IMG_1125.jpg" width="320" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Prosta plastykowa "szafka" na kółkach pomieściła:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIQAGJh-QjI/AAAAAAAAGko/YCxpaBGBZBU/s1600/IMG_1126.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="111" src="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIQAGJh-QjI/AAAAAAAAGko/YCxpaBGBZBU/s200/IMG_1126.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;1. &amp;nbsp;zestaw﻿ do mycia podłogi na półce dolnej: &amp;nbsp;&lt;/div&gt;- ceratka, na którą wykładamy rzeczy, w kolejności ich użycia, od lewej do prawej;&lt;br /&gt;- miska (zamierzam jakoś zaznaczyć wewnątrz niej poziom do którego nalać wodę, tak by była jakaś kontrola jej wlewanej ilości i aby wilk był syty i owca cała, czyli: woda jest, dziecię zadowolone, ale jest jej mało, jak się wyleje, mama będzie zadowolona, że nie za dużo ;P );&lt;br /&gt;- szczotka do szorowania + mydło (do zdjęcia zwykłe, tak naprawdę szare);&lt;br /&gt;- gąbka do zbierania mydła po szorowaniu;&lt;br /&gt;- szmatka do wytarcia na sucho.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. zestaw do mycia stołu na półce środkowej:&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIP1fMYjgGI/AAAAAAAAGkg/7l1ZobHKH-Y/s1600/IMG_1127.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="111" src="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIP1fMYjgGI/AAAAAAAAGkg/7l1ZobHKH-Y/s200/IMG_1127.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zestaw jest niemal identyczny jak ten do podłogi,&amp;nbsp;tylko innego koloru -&amp;nbsp;żeby dzieci wiedziały co jest do czego, po prostu brały zestaw i już. Dzięki kolorom oraz umieszczeniu wszystkich rzeczy potrzebnych&amp;nbsp;do wykonania danej czynności na osobnej tacce (tu tacce i półce), dzieci nie muszą się za dużo zastanawiać co wziąć, a co za tym idzie, nie zniechęcają się. Biorą co jest potrzebne, myją (na początku pokazywałam im jak należy czynność wykonać, po czym dałam im wolną rękę) i odkładają na półkę. W ten prosty sposób z czasem zapamiętają, co jest potrzebne np. do umycia stołu :)) &lt;br /&gt;W zestawie nie ma ceratki - nie mam pojęcia gdzie kupić niebieską... Uwielbiam natomiast tą szczoteczkę - wymaga ona specyficznego jej trzymania podczas pracy, tzn układu palców podobnego do tego przy trzymaniu ołówka podczas pisania. Uwielbiam przedmioty kryjące w sobie takie ciekawostki :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. zestaw do&amp;nbsp;wycierania kurzu (po lewej) i zestaw do mycia szyb (ulubiony mojego syna, po prawej) na półce górnej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIneoJckQOI/AAAAAAAAGk8/dft-pX6_bvA/s1600/IMG_1243.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIneoJckQOI/AAAAAAAAGk8/dft-pX6_bvA/s200/IMG_1243.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Znamienne, że córeczka najczęściej szoruje podłogę, synek - stół i szyby, ale żaden z nich ani razu nie wziął się za wycieranie kurzu... Najwyższy czas uszlachetnić materiał do pracy zanim w nim zatoniemy... ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obok szafki powiesiłam wieszak-suszarkę na mokre szmatki, natomiast po wielu próbach umieszczania go w różnych miejscach i pozycjach pomieszczenia, sprzęt do zamiatania czyli zmiotka i szufelka leżą... pod szafką z umywalką... Ostatecznie jest to domowe, naturalne Montessori... to co jest potrzebne, w sposób naturalny mamy pod ręką :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze pomyślę, co z tym kurzem...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-2006244723400871306?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/2006244723400871306/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/praktyczne-zycie-organizacja-azienki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/2006244723400871306'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/2006244723400871306'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/praktyczne-zycie-organizacja-azienki.html' title='Praktyczne życie - organizacja łazienki'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TIP0IZoUCrI/AAAAAAAAGkQ/DWvK7kb5AhU/s72-c/IMG_1125.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-3830355110992542878</id><published>2010-10-05T22:33:00.004+01:00</published><updated>2010-10-06T09:35:57.584+01:00</updated><title type='text'>Światowy dzień mycia rąk</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKwzrlr23hI/AAAAAAAAGms/0DwQ_YqjdtU/s1600/IMG_1236.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKwzrlr23hI/AAAAAAAAGms/0DwQ_YqjdtU/s200/IMG_1236.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Obchodzony jest 15 października i raczej nie ma nic wspólnego z montessoriańskim podejściem do &lt;a href="http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/mycie-rak-w-metodzie-montessori/"&gt;mycia rąk&lt;/a&gt;, ale jak dla mnie jest czadowym podejściem do sprawy :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłej zabawy! :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=825gGELjB98"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=825gGELjB98&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-3830355110992542878?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/3830355110992542878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/swiatowy-dzien-mycia-rak.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/3830355110992542878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/3830355110992542878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/swiatowy-dzien-mycia-rak.html' title='Światowy dzień mycia rąk'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKwzrlr23hI/AAAAAAAAGms/0DwQ_YqjdtU/s72-c/IMG_1236.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-2057132187478017410</id><published>2010-10-05T22:03:00.004+01:00</published><updated>2010-10-07T20:42:48.811+01:00</updated><title type='text'>Montessori w domu</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: Georgia; mso-ansi-language: PL; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-language: AR-SA; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;&lt;span style="font-family: Times;"&gt;&lt;span style="font-family: Times New Roman;"&gt;Zapraszam na nowo powstającą, raczkującą jeszcze stronkę programu "Montessori w domu" - mam nadzieję, że wkrótce stanie na nogi :))&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.montessoriwdomu.pl/"&gt;http://www.montessoriwdomu.pl/&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-2057132187478017410?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/2057132187478017410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/montessori-w-domu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/2057132187478017410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/2057132187478017410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/montessori-w-domu.html' title='Montessori w domu'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-5188671023249565531</id><published>2010-10-05T22:01:00.001+01:00</published><updated>2010-10-06T09:45:30.598+01:00</updated><title type='text'>Reklama</title><content type='html'>&lt;span style="color: white;"&gt;Tak, tak...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia;"&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;po poście o telewizji przyszedł czas na reklamy... ale to tylko dlatego, że ostatni zakup nam się tak bardzo udał, że postanowiłam się tą wiadomością podzielić - globus "krajoznawczo-zoologiczny", wraz z dołączoną do niego książeczką to hit ostatnich dwóch dni. Dzieci go wertują, przeglądają, oglądają, czytają wiadomości o zwierzakach... mój syn się cieszy, że znalazł swoje ulubione pingwiny, lemura Katta (czyli króla Juliana) i parę jeszcze innych...&amp;nbsp; a i ja się cieszę, bo ciężko jest mi zaspokoić&amp;nbsp;jego najnowszą fascynację kosmosem, nie wiedzieć czemu zwłaszcza Saturnem (może przez pierścienie?),&amp;nbsp;a tu globus jak znalazł. Może to nie Saturn, ale się kręci, można na niego słoneczkiem poświecić (lampka) i opowiedzieć trochę więcej o planetach... więc zdobycz pojawiła się w samą porę:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THgWW1XwWJI/AAAAAAAAGjo/DYKe_2GHOqY/s320/IMG_1057a.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;* * * * * * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia;"&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;A że już po reklamie... nie wiem, jak Wy, ale my odczuliśmy już koniec lata... po pierwsze,&amp;nbsp;zebraliśmy plon z naszego tarasu czyli trzy (aż! ;) ) kiście winogron... mniam... po drugie, piknik jaki zorganizowaliśmy w ten weekend był już&amp;nbsp;nieco bardziej chłodny (mimo słońca) i&amp;nbsp;wietrzny... &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia;"&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;...mimo to udało&amp;nbsp;nam się zrobić domek 'nanibowych' elfów (bo my wiemy, że elfy są nanibowe ;) ) a moja córcia urządziła mu całkiem przytulny pokoik:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THgXkPeGZNI/AAAAAAAAGjw/k3K3WzYRQz4/s320/IMG_1034.jpg" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="320" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THgYXXLgejI/AAAAAAAAGj4/ZA9IuqKoL3M/s320/IMG_1036.jpg" width="179" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia;"&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Zabawa była przednia - idealna na jesienne dni...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-5188671023249565531?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/5188671023249565531/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/reklama.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/5188671023249565531'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/5188671023249565531'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/reklama.html' title='Reklama'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THgWW1XwWJI/AAAAAAAAGjo/DYKe_2GHOqY/s72-c/IMG_1057a.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-8051974734297212418</id><published>2010-10-05T21:56:00.002+01:00</published><updated>2010-10-06T09:47:20.188+01:00</updated><title type='text'>Telewizja śniadaniowa</title><content type='html'>&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;...czyli opowieść o tym, jak rozgryzłam jeden z ciążkich orzechów naszego ogniska domowego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Nie wiem, jak Wy, ale ja wychodzę z założenia, że niedorzeczne jest uczenie dziecka czegoś, w co sami nie wierzymy i czego sami nie robimy lub nie przestrzegamy na codzień. Nie można uczyć go siedzenia po turecku w domu, w którym sami tak nie siedzimy. Jeśli my pijemy herbatę, najprawdopodobniej ono również pewnego dnia je polubi... to się chyba nazywa imprinting :). Gorzej, gdy nagle zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze prywatne zwyczaje nie są tymi, które chcemy przekazać dziecku, albo - tak jak było u nas - zwyczaje, które ma dorosły i jemu nie przeszkadzają,&amp;nbsp;zaczynają przeszkadzać&amp;nbsp;dziecku...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Georgia; font-size: 8.5pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; "Telewizja śniadaniowa" jak nazywam oglądanie i spożywanie posiłku jednocześnie, to był mój chleb powszedni, na zmianę występujący z czytaniem przy obiedzie - w zależności od dnia, lektury, zmęczenia itp. itd. Skoro mi nie przeszkadza... nie przeszkadzało mi, że nie przeszkadza moim dzieciom. Tzn. ja myślę, że nie przeszkadzało, nie wiem, co tak naprawdę myśli moje najstarsze, może je kiedyś zapytam&amp;nbsp;:&amp;gt; Znam teorie&lt;/span&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; font-size: small;"&gt; wychowania na ten temat, jednak życie okołoposiłkowe u nas układało się do tej pory na tyle dobrze, że po co poprawiać coś, co nie wadzi nikomu...?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Niestety, jak się można domyśleć, moją wizję rzeczywistości&amp;nbsp;znów popsuł kurs ;) :P Przyjechałam po nim do domu&amp;nbsp;po&amp;nbsp;całkiem porządnym praniu mózgu i&amp;nbsp;zupełnie innymi oczami obserwując świat dostrzegłam mojego ukochanego trzylatka, który&amp;nbsp;nie trzyma prawidłowo łyżki (choć gdy przychodzi czas na obiad, doskonale wie, jak wygląda komplet sztućców...), nie je,&amp;nbsp;natomiast chce oglądnąć bajeczkę... i nic nie robi z obiadem, dopóki mu się go nie włoży do ust w sposób całkowicie z jego strony bierny.&amp;nbsp;Patrzałam na ten stan rzeczy&amp;nbsp;po raz pierwszy w ten sposób i próbowałam sobie przypomnieć, jak to się stało, że moje starsze dziecię nauczyło się jeść samodzielnie... słowo daję, nie pamiętam...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Gdyby ktoś mi wcześniej powiedział, że oglądanie bajek przy posiłkach to tylko mój wymysł i dzieci tego nie chcą, nie uwierzyłabym. A jednak. Trzeba widzieć moje szczęścia dzisiaj, jak fajnie wyglądają przy rodzinnym stole. I jak fajnie my wyglądamy przy nim... Dzieje się mnóstwo ciekawego - rozmowy o jedzeniu i nie tylko... żarty, prawie zero sprzeczek... ;) Co najdziwniejsze, całej rodzinie to przyszło z taką łatwością, jakbyśmy sw ten sposób zasiadali do stołu od lat... zdumiewające, jak inne są czasem rzeczy od tego, jak my je postrzegamy... A moje dziecię je prawie samodzielnie i coraz chętniej i lepiej sobie radzi! Po kilku zaledwie dniach!!! I ja jestem taaka dumna z niego... w pewnym sensie jest tak, jak mówiła Montessori: "From the child itself he will learn how to perfect himself as an educator" (&lt;/span&gt;&lt;a href="http://digital.library.upenn.edu/women/montessori/method/method.html#I"&gt;&lt;span style="color: #ffd966; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; font-size: small;"&gt;The Montessori Method&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; font-size: small;"&gt;)- choć pewnie nie&amp;nbsp;o to jej w tym cytacie chodziło ;-P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś zastanawia mnie taka jedna drobnostka - czy są dzieci, które oglądają telewizję i jedzą samodzielnie w tempie nienaruszonym przez ten bodziec? Taka mała zagwostka... &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-8051974734297212418?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/8051974734297212418/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/telewizja-sniadaniowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/8051974734297212418'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/8051974734297212418'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/telewizja-sniadaniowa.html' title='Telewizja śniadaniowa'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-1706555671626424966</id><published>2010-10-05T21:50:00.000+01:00</published><updated>2010-10-05T21:50:59.172+01:00</updated><title type='text'>Pierwsze zmiany</title><content type='html'>Od czasu ukończenia pierwszej tury kursu wczesnej edukacji, mój dom podlega nieustannej reorganizacji...&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;na pierwszy rzut poszła przykuchenna szafka - została jej przydzilona odpowiedzialność bycia "obszarem praktycznego życia" (ze względów praktycznych oczywiście... tylko tu można szybko posprzatać rzeczy rozlane czy rozsypane...). Narazie sukces jest chwilowy, bo zawiera cztery tylko ćwiczenia:&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;1/ przesypywanie&lt;/div&gt;2/ przelewanie&lt;br /&gt;3/ przenoszenie&lt;br /&gt;4/ sortowanie&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;...mąż mi jednak świadkiem, ile się nakombinowałam, żeby mój syn chciał przelewać... :P - ostatecznie przekonało go zgranie koloru wody (samodzielnie dobranego i wykonanego) i tacki (podoba mu się sama w sobie).&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Góra szafki docelowo ma być obszarem kosmicznym (czyli półka wystaw bardziej tymczasowych niż te poniżej), narazie musi pozostać matematycznym... i zdecydowanie chaotycznym... jeszcze przez kilka tygodni:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWACpqYIlI/AAAAAAAAGhk/elMaXAjR6i8/s1600/IMG_0998.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWACpqYIlI/AAAAAAAAGhk/elMaXAjR6i8/s320/IMG_0998.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWER42SMXI/AAAAAAAAGiE/GS9B0pKPS2k/s1600/IMG_1000.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="111" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWER42SMXI/AAAAAAAAGiE/GS9B0pKPS2k/s200/IMG_1000.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;* przelewanie szczęśliwie cieszące się powodzeniem;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWCjVNRibI/AAAAAAAAGh0/fpPoxCzpIZ4/s1600/IMG_0999.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="111" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWCjVNRibI/AAAAAAAAGh0/fpPoxCzpIZ4/s200/IMG_0999.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;* prze﻿sypywanie choć zapowiadało się ciekawie (synek ćwiczył już otwieranie i zamykanie pojemników, więc mogłam mu tu już wprowadzić pojemniki zamykane, z ryżem)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWDmYvqm3I/AAAAAAAAGh8/vymEhnu824k/s1600/Obraz+005.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWDmYvqm3I/AAAAAAAAGh8/vymEhnu824k/s200/Obraz+005.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;...skończyło się serią spontanicznych eksperymentów z doniesionym do kompletu lejkiem. Przynajmniej już wiadomo - &lt;u&gt;ten&lt;/u&gt; rodzaj lejka nie nadaje się do przesypywania ryżu :))&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Następne zadanie wymaga jeszcze dopracowania, bo nikt nie przenosi filcowych materiałów z porcelanowej filiżanki na herbatę do szklanych pojemniczków... materiały do szycia trzymamy raczej w pojemnikach drewnianych, wiklinowych koszykach... mimo to postanowiłam zaryzykować:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left" class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWLLXmokiI/AAAAAAAAGik/XfGEcimACzI/s1600/IMG_1001a.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="111" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWLLXmokiI/AAAAAAAAGik/XfGEcimACzI/s200/IMG_1001a.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWHK7gBYeI/AAAAAAAAGic/T6KHYUQv4tc/s1600/Obraz+002a.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWHK7gBYeI/AAAAAAAAGic/T6KHYUQv4tc/s200/Obraz+002a.JPG" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;...z sukcesem! :D I znów informacja, tym razem dla mnie: prawidłowe trzymanie szczypiec jest jeszcze kwestią czasu.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Powodzenie tego koszyka mnie zaskoczyło:&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWFArwtOEI/AAAAAAAAGiM/A9-YHK4V3kA/s1600/IMG_1002.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="111" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWFArwtOEI/AAAAAAAAGiM/A9-YHK4V3kA/s200/IMG_1002.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Osobiście nie specjalnie mi się on podoba, po prostu nie miałam onnego... mimo to materiał był przesypywany prawidłowo, a następnie wysypywany z koszyka tylko po to, by wyjąć z niego pojemniki, przesypać ziarna do szklaneczki i znowu złożyć wszystko w całość. Fascynujące :))&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Narazie to koniec zmian. Sporo przed nami, jednak obrazek, jaki zastałam dziś rano po tym, jak ubrana zeszłam robić dzieciom śniadanie ucieszył mnie &lt;strong&gt;prze-o-grom-nie!:&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWP_FYNnyI/AAAAAAAAGis/N67kvbbrKUU/s320/IMG_1013a.JPG" width="177" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: left;"&gt;Miałam straszną ochotę je ukochać... a tu guzik... nie przerywamy skupienia dzieci... Ukochałam je zaraz po :)) moje kochane szkraby...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-1706555671626424966?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/1706555671626424966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/pierwsze-zmiany.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/1706555671626424966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/1706555671626424966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/pierwsze-zmiany.html' title='Pierwsze zmiany'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THWACpqYIlI/AAAAAAAAGhk/elMaXAjR6i8/s72-c/IMG_0998.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-3571637509086836427</id><published>2010-10-05T20:40:00.002+01:00</published><updated>2010-10-06T09:48:10.428+01:00</updated><title type='text'>Motyle, gąsienice i poczwarki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="240" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQok-9F31I/AAAAAAAAGek/XQhRDjWKEMc/s320/DSCF2218.JPG" width="320" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Ten osobnik jako jeden z wielu odwiedził nas tego lata... rusałki w tym roku były tak częstymi naszymi gośćmi, że ich wizyty zaowocowały lekcją dla dzieci o motylach, gąsienicach i metamorfozie... Motywem przewodnim stała się ﻿jedna z najulubieńszych lipcowych książeczek mojego synka czyli "Bardzo głodna gąsienica" Erica Carle'a - jej tekst już zna na pamięć i powtarza go w kółko... teraz to już i ja go znam na pamięć... powtarzał go też mojemu mężowi i on też już go zna na pamięć...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQqySRdAnI/AAAAAAAAGes/Oil9hjKbKwM/s320/IMG_0925.jpg" width="320" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;W przygotowaniu lekcji wziął udział także mój synek i wymyślił zabawę w metamorfozę... najpierw był jajem, potem gąsienicą, potem pięknym motylem (i tu wdzięcznie składał skrzydełka kiedy przysiadał na podłodze i kiedy grzał się na słoneczku, i kiedy latał... bardzo romantyczna zabawa tak nawiasem mówiąc...) - a to wszystko przy &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=5SubzKYtNGE&amp;amp;feature=fvw"&gt;"Poranku" Edwarda Griega&lt;/a&gt;. Wspaniała zabawa :))&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Po lekcji dzieci miały okazję pobuszować w świecie motyli poprzez ćwiczenia z nimi związane - np. układanie sekwencji etapów metamorfozy (od jaja do motyle) na podstawie mojego ulubionego zestawu "life cycle stages" z &lt;a href="http://www.insectlore.com/dealers/lifecyclestages.html"&gt;Insect Lore&lt;/a&gt; (uzupełnionego o lupę do obserwacji i korektę błędów czyli zdjęcia jaj-gąsienic-poczwarek-motyli przedstawione w takiej kolejności:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQvKK4uMBI/AAAAAAAAGe8/nnJm_bNkuHg/s1600/IMG_0930.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQvKK4uMBI/AAAAAAAAGe8/nnJm_bNkuHg/s320/IMG_0930.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQuMtkINqI/AAAAAAAAGe0/ANKDFf0a6E8/s1600/IMG_0922.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQuMtkINqI/AAAAAAAAGe0/ANKDFf0a6E8/s320/IMG_0922.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Wykorzystałam również inne źródła fajnych pomysłów (nie montessoriańskich, ale ciekawych...) na naukę i zabawę:﻿&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;1/ blog &lt;a href="http://confessionsofahomeschooler.blogspot.com/"&gt;Confessions of a homeschooler&lt;/a&gt; (tu kolejno: a/ układanie liczby gąsienic odpowiadającej liczbie motyli na karcie; b/ przypinanie takiej liczby spinaczy do motyla jaka widnieje na nim - korekta błędów była z tyłu motyla, nie widać jej na zdjęciu, nakleiłam tam odpowiednią liczbę kropek, tak by dziecko które nie znało liczby mogło tylko na nią spojrzeć a potem nałożyć na każdą kropkę spinacz i zobaczyć ile to jest - kropki&amp;nbsp; były naklejone parami, więc było widać również, która liczba jest parzysta a która nie...; c/ krótkiego instruktażu "jak narysować gąsienicę" w formie kolejnych etapów, które można było narysować "po śladzie" zmywalnym markerem. Dodatkowo z tyłu umieściłam zwykłe kartki i ołówek, by ten kto chce mógł samodzielnie, bez linii popróbować rysowanie gąsienicy;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;2/ stronki &lt;a href="http://www.makinglearningfun.com/"&gt;Making Learning Fun&lt;/a&gt; (ostatnie zdjęcie) - tym razem po prostu gra memo:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQwy4lSLMI/AAAAAAAAGfM/eMPPGIZrVXU/s1600/IMG_0931.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQwy4lSLMI/AAAAAAAAGfM/eMPPGIZrVXU/s320/IMG_0931.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQ_Fm-q-9I/AAAAAAAAGgc/DmVozfY1iFc/s1600/IMG_0938a.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQ_Fm-q-9I/AAAAAAAAGgc/DmVozfY1iFc/s320/IMG_0938a.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQwEDDQnLI/AAAAAAAAGfE/diQQ0f_7FNY/s1600/IMG_0921.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQwEDDQnLI/AAAAAAAAGfE/diQQ0f_7FNY/s320/IMG_0921.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQyXAjf0WI/AAAAAAAAGfc/feKslUUoBrA/s1600/IMG_0929.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQyXAjf0WI/AAAAAAAAGfc/feKslUUoBrA/s320/IMG_0929.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Było trochę gotowców:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQ48QxL8tI/AAAAAAAAGfs/30erszGa7wE/s1600/IMG_0923.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQ48QxL8tI/AAAAAAAAGfs/30erszGa7wE/s320/IMG_0923.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQ5rBFmrKI/AAAAAAAAGf0/4tmPK8-2_GU/s1600/IMG_0927.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQ5rBFmrKI/AAAAAAAAGf0/4tmPK8-2_GU/s320/IMG_0927.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;...i jeden pół-gotowiec, czyli ściągnięty z Muzeum Historii Naturalnej w Londynie pomysł przedstawienia aparatów gębowych owadów za pomocą przedmiotów - nożyczki, rurka, gąbka, strzykawka plus szereg kartek-koszyków ze zdjęciami owadów i schowanymi w środku zdjęciami przedmiotó przedstawiających aparat gębowy tego owada. Na zdjęciu jest tylko jeden motyl (trochę ich było...) - trzeba było zgadnąć, jak się odżywia (rurka) i wyjąć ze środka kartkę, żeby sprawdzić, czy jest na niej również rurka (korekta błędów):&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THRG4CmgWtI/AAAAAAAAGgk/m0HDCndspTM/s1600/IMG_0939a.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THRG4CmgWtI/AAAAAAAAGgk/m0HDCndspTM/s320/IMG_0939a.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; mso-ansi-language: PL; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-language: AR-SA; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Było też kilka moich własnych prób zainteresowania dzieci tematem:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQ7Fb1vxyI/AAAAAAAAGgE/IM7ss-W5XJM/s1600/IMG_0920.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQ7Fb1vxyI/AAAAAAAAGgE/IM7ss-W5XJM/s320/IMG_0920.jpg" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Motyl&amp;nbsp;jest prawdziwy... nie kupowałam go specjalnie, miałam go gdzieś zachomikowanego... wiem, że to zwierzę, ale jakimś trafem do mnie trafiło, więc staram się z jednej strony go nie zniszczyć, szanować, z drugiej wykorzystać edukacyjnie...&amp;nbsp;Do motyla dołączyłam&amp;nbsp;lupę do obserwacji plus kartki i ołówek do szkicowania.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THbm525-0tI/AAAAAAAAGjg/z0VHohRLvRo/s1600/IMG_0936a.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THbm525-0tI/AAAAAAAAGjg/z0VHohRLvRo/s320/IMG_0936a.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Zdjęcie do góry nogami, wybaczcie... :-P Tutaj wydrukowałam, wycięłam i zalaminowałam/wycięłam prawdziwe zdjęcia motyli o różnych skrzydłach do odrysowywania kształtów - chodzi o ćwiczenie ręki, ale chciałam żeby to się odbyło na czymś ciekawszym niż kółko i trójkąt...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THROEYkDypI/AAAAAAAAGhU/2iH-1iqhBzE/s1600/IMG_0937a.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THROEYkDypI/AAAAAAAAGhU/2iH-1iqhBzE/s320/IMG_0937a.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Niestety, nie sfotografowałam tego w całości - komplet składał się z kartek ze zdjęciami motyli i białych gipsowych figurek motyli. Każda kartka przedstawia innego motyla, z jego gąsienicą, formą męską i żeńską w nagłówku (właściwie to tylko do pooglądania i utrwalenia, nie nauki rozróżniania, to było przygotowane dla przedszkolaków). Zadanie polegało na wzięciu karty z ulubionym motylem jako wzoru i próbie pomalowania na tej podstawie&amp;nbsp;motyla gipsowego. Gdy zabrakło gipsu użyłam masy solnej (wycięłam kształt foremką do ciastek w kształcie motyla) - przy okazji, jeśli zależy komuś na czasie&amp;nbsp;polecam wykorzystać mikrofalę: szybko suszy masę solną, choć delikatnie ją nadmuchuje :))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THRMUCHaN9I/AAAAAAAAGhE/gt1etMgR8qk/s1600/IMG_0935.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;img border="0" height="320" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THRMUCHaN9I/AAAAAAAAGhE/gt1etMgR8qk/s320/IMG_0935.jpg" width="179" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Tu zadanie polegało na złożeniu dwóch części motyla, odwróceniu i pooglądaniu jak wygląda jego gąsienica i motyl w całości. Tylko tyle :)) Myślę, że zestaw nadawałby się dla starszych dzieci - jeśli dobierałyby gąsienice i motyle, po czym odwracały sprawdzić, czy otrzymały prawą i lewą stronę tego samego motyla.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THRK8SF29lI/AAAAAAAAGg0/hbvOoGN_RlA/s1600/IMG_0928.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;img border="0" height="179" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THRK8SF29lI/AAAAAAAAGg0/hbvOoGN_RlA/s320/IMG_0928.jpg" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Była też praca plastyczna - gąsienica ze skarpet (dzięki tato!!! :*), gumek recepturek (tworzyły segmenty) i odrobiny ;) farby. Jak słusznie dzieci zauważyły, gdy tylko ją zobaczyły: "proszę pani, ale ona nic nie ma, ani czułków, ani nóg, ani rurki..." - jeśli ktoś myślał, że powyższe zadania były za trudne dla 4-5-latków, to w tym zdaniu dzieci zamieściły odpowiedź :D Dzieci były rewelacyjne na tych zajęciach,&amp;nbsp;a tym&amp;nbsp;bardziej kochane, że wybaczyły mi ubóstwo mojej gąsienicy i bardzo chętnie zrobiły swoje jej wersje :))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zadań było więcej, niestety nie utrwaliłam ich na zdjęciach (znowu...) więc tylko tyle mogłam tu przedstawić. Była też próba hodowli gąsienicy w specjalnym koszu, gąsienica niedźwiedziówka jadła chętnie, żyła chyba radośnie, dzieci przynosiły jej jedzonko, panie w przedszkolu dopieszczały nie mniej, ale niestety, chyba okokoniła się tylko do połowy (tak wygląda) i od trzech tygodni nic z tego kokona nie wychodzi... najprawdopodobniej więc zaliczyłam fiasko w tej kwestii... choć przykre jest to, że nie wiem, dlaczego i na co mam następnym razem uważać... Wolałabym nie przyczyniać się do uśmiercania tych zwierzątek, są wspaniałe:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THRMwJQq2DI/AAAAAAAAGhM/VjfbVdxBuPg/s1600/DSCF2223.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;img border="0" height="240" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THRMwJQq2DI/AAAAAAAAGhM/VjfbVdxBuPg/s320/DSCF2223.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-family: Times, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;"&gt;Pocieszają mnie jedynie dzisiejsze słowa mojego&amp;nbsp;męża: "przez ciebie nasz syn ciągle wypatruje różnych motyli na spacerze i jak mantrę powtarza bajkę o gąsienicy" - jeśli jeszcze choć jeden przedszkolny maluch też się zaraził, to suma summarum&amp;nbsp;chyba nie wyszło tak źle :))&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-3571637509086836427?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/3571637509086836427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/motyle-gasienice-i-poczwarki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/3571637509086836427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/3571637509086836427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/motyle-gasienice-i-poczwarki.html' title='Motyle, gąsienice i poczwarki'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/THQok-9F31I/AAAAAAAAGek/XQhRDjWKEMc/s72-c/DSCF2218.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4993739430886375892.post-2975145938205184405</id><published>2010-10-05T16:29:00.000+01:00</published><updated>2010-10-05T16:29:00.583+01:00</updated><title type='text'>Skąd wieje wiatr...</title><content type='html'>Z pewnością cieszę się, że i mnie on tu przywiał, ale skąd pomysł na bloga... to trochę długa historia... Chyba przede wszystkim pomysł pojawił się jako rezultat pewnych przemyśleń, na jakie mialam czas w ciągu ostatnich dni spędzonych poza domem. Kiedy jest się z dala od rodziny, mozna dostrzec wiele rzeczy, których nie jest się świadomym do tej pory, będąc zakopanym w mniej i bardziej ważnych sprawach codziennego życia. Wszystko zaczęło się dosyć niewinnie - pierwszym zjazdem na kursie Wczesnej Edukacji Montessori prowadzonym przez Joannę Maghen (&lt;a href="http://www.montessori.info.pl/"&gt;Polski Instytut Montessori&lt;/a&gt;). Kurs okazał się dla mnie strzałem w dziesiątkę - niezwykle bogaty w informacje i praktykę, na wiele rzeczy otworzył mi oczy zobaczyłam wiele dobrego i złego, jakie było moim udziałem w moich relacjach z dziećmi. Bywało, że żałowałam, że dopiero teraz to wiem, że byłoby łatwiej, gdyby tak móc posiąść tą wiedzę jakieś dziewięć lat temu, zanim moje najstarsze przyszło na świat... Z drugiej jednak strony kurs wywołał we mnie mnóstwo dobrych uczuć - trochę zadowolenia z siebie, że nie zmarnowałam mojej szansy bycia stay-at-home mamą, że warto było spędzić z dziećmi ich pierwsze, najważniejsze lata życia, i że był to czas niezwykle bogaty w doświadczenia, emocje...&lt;br /&gt;...a potem dotarło do mnie, że nie zachowałam nigdzie oprócz pamięci nic co robiłam z moimi dziećmi... byłam tak zajęta życiem, że nie zadbałam o jego dokumentację... strasznie mi żal tego, że nie mam jak pokazać mojemu starszemu dziecięciu, jak to było kiedyś... a potem pomyślałam, że nie jest tak źle, nic straconego... i stąd ten blog.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc po przydługim wstępie witam moich wszystkich czytaczy i podglądaczy - zapraszam do wertowania moich kart tego swoistego pamiętnika. Przede wszystkim jednak mam nadzieję, że będzie on wart zaglądania dla moich dzieci, męża i mnie - ostatecznie to taki trochę dokument/reportaż z części naszego życia :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zatem... miłego czytania!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4993739430886375892-2975145938205184405?l=mymontessori4.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mymontessori4.blogspot.com/feeds/2975145938205184405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/skad-wieje-wiatr_3643.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/2975145938205184405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4993739430886375892/posts/default/2975145938205184405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mymontessori4.blogspot.com/2010/10/skad-wieje-wiatr_3643.html' title='Skąd wieje wiatr...'/><author><name>My Montessori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00744644037234441332</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_9idssMiTc68/TKuCfT06lAI/AAAAAAAAGmM/kr3K0qVHrUE/S220/IMG_0252.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
