środa, 28 maja 2014

Puszki szmerowe

Różne pomysły na puszki szmerowe przewijają się przez strony internetowe. Widziałam słoiczki, pojemniki po jogurtach i plastykowe pudełeczka. U mnie wcześniej wszystko ulegało zniszczeniu zaraz po tym, jak dzieci nauczyły się otwierać pojemniki :)
Wreszcie znalazłam coś - mam nadzieję - nie do pokonania. Puszki szmerowe wykonane z pojemników po lekarstwie przeciwbólowym. Są świetne, bo mają zabezpieczenie przed otwarciem, łatwo było odkleić naklejkę i uzyskać białe ładne pudełeczko. Jego wielkość też jest dosyć poręczna. A do środka tradycyjnie - rozmaite rodzaje kasz i strączkowych. Polecam :)


Jak pracować z tym materiałem?

Zadaniem, przed którym stawiamy dziecko jest znalezienie par pojemników o takim samym/zbliżonym dźwięku. Zwykle w zestawie jest 6 par, jednak ich liczbę warto dostosować do możliwości i otwartości dziecka. Ja wykonałam pary zielono-czerwone, najczęściej jednak spotkać można w internecie pary niebiesko-czerwone.

Jak z każdym materiałem, bardzo ważne jest, by pamiętać, po co oferujemy go dziecku, jaki jest cel, którym się kierujemy proponując mu go.

Tutaj jest to przede wszystkim doskonalenie słuchu. Wyczulenie słuchu dziecka na określone dźwięki i różnice pomiędzy nimi. Nie jest celem poprawne wykonanie zadania, jakim jest - sparowanie podobnych do siebie dźwięków. Dlaczego to piszę? Ponieważ wielokrotnie napotykam w internecie na opisy, w których na spodnich częściach puszek umieszcza się kropki kolorowe jako kontrola błędu. To prawda, materiał Montessori cechuje się tym, że ma w sobie zawartą kontrolę błędu. Jednak w tym przypadku nie jest ona w materiale, a w dziecku. Widziałam wiele wiele dzieci pracujących z tym i podobnym materiałem i nie spotkałam jeszcze takiego, które mając taką "ściągawkę" nie zaglądałoby do niej. A to bardzo rozprasza. A przecież celem pracy z materiałem jest także ćwiczenie koncentracji!

Dzieci są tak naprawdę tu skoncentrowane tylko wówczas, gdy: a/ otrzymały materiał, gdy znajdowały się w fazie wrażliwości na doskonalenie słuchu i b/ nie rozpraszał ich fakt, że muszą sprawdzać, czy dobrze przeszły test.

Kiedy dziecko usłyszy, naprawdę usłyszy parę dźwięków, wówczas będzie wiedziało, że to jest to. Nie będzie potrzebowało przyklaśnięcia ani dorosłego ani kropki. Ponieważ odpowiedź usłyszy samo. Dajmy sobie tu zatem spokój z kropkami, pozwólmy dzieciom się skupić i usłyszeć.

W uproszczeniu i skrócie:

1. Poprośmy dziecko, by rozwinęło matę/dywanik/podkładkę, na której będzie pracowało;
2. Poprośmy dziecko, by przyniosło materiał, pokażmy gestem, gdzie ma go położyć, w którym miejscu na podkładce (ja mam wszystko w jednym koszyku, czasem są w dwóch);
3. Wyjmijmy sami, bądź z dzieckiem - tu już jest kwestia intuicji, ale zachęcamy dziecko by to ono przejęło pałeczkę - materiał: jedne kropki na lewo, drugie na prawo;
4.  Weźmy pojemnik np. z lewej strony (dla przykładu) i potrząśnijmy nim obok lewego ucha tak, by usłyszeć dźwięk - tak, by dziecko wiedziało, co ma robić (nie robimy efektu kastaniet, nie używamy puszek jako sprzętu muzycznego);
5. Po kolei bierzmy puszki z prawej strony przykładając do prawego ucha i sprawdzając, czy dźwięk nie jest taki sam;
6. Gdy znajdziemy, potrząśnijmy tą lewą a potem tą prawą puszkę, by raz jeszcze upewnić się co do wyboru (i tu mamy naszą kontrolę błędu...);
7. Pokiwajmy miło dziecku głową, że to-je-to :D;
8. Ułóżmy pierwszą parę przed nami z wyrazem tryumfu na twarzy :D (trochę się wygłupiam... ;P );
9. Zaprośmy je do dalszej pracy...

...i nie siedźmy przy nim jak kat nad skazańcem, niech się samo "bawi". ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz