wtorek, 24 września 2013

Ja mówię... ty mówisz?

Fajna zabawa nam się wymyśliła ni stąd ni zowąd...

Przerabiamy ostatnio podział na wyrazów na sylaby i głoski. Trochę jeszcze myli, ale idzie mu coraz lepiej :D Zabawa jest wyłącznie słowna, i o tyle fajna, że teraz nie mamy za dużo czasu na zajęcia dodatkowe - zanim przyjdzie ze szkoły, zje obiad, odrobi zadanie domowe, kąpiel, kolacja... i jest już wieczór. Nie ma czasu i nie chcę jeszcze po szkole dawać mu kolejne zadania.
Tymczasem... zabawa ta okazała się zabawą a nie zadaniem, co mnie cieszy strasznie :)

Na początku ustalamy, czy bawimy się w głoski czy w sylaby.
Jedna osoba mówi:
- "ja mówię... >katastrofa<, ty mówisz...?"
- "ka" - "ta" - "stro" - "fa"
Po czym następuje zamiana i odpowiadający pyta a pytający odpowiada. Synek tą zabawę uwielbia, cieszy się jak krasnal, wymyślając zdania "mama zjadła banana i bardzo się cieszy" do podziału na sylaby ;)
Oczywiście, zbyt trudnych mu nie daję, staram się raczej takie na pograniczu przeplatać z prostymi - tyle razy słyszy w szkole, że "mu nie wychodzi", że chcę żeby w domu słyszał, że umie, potrafi i mu wychodzi. Ta zabawa jak najbardziej spełnia swoją funkcję :)
Przy głoskach choć syn jest na niebieskim materiale, daję mu jeszcze fonetyczne trzyliterówki, czasami prostsze wyrazy czteroliterowe. Idzie nam całkiem fajnie.

A najfajniejsze jest to, że można się w to bawić w samochodzie, na spacerze, w autobusie, przed spaniem podczas wieczornych rozmów (my tak najczęściej) czy kiedy młodsze sobie cycuje ;P
Naprawdę warto spróbować, może Wam też się spodoba?

Z formalności - podział na głoski i sylaby przerabia się w zerówce i jest jednym z punktów umieszczonych w podstawie programowej pod hasłem "dziecko rozpoczynające naukę w szkole potrafi" ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz