czwartek, 5 kwietnia 2012

Wielkanoc...

...tuż za progiem. W zakręconym świecie przygotowań przekazuję jedne z naszych kart Wielkanocnych - analiza zawartości koszyka wielkanocnego, tzn. to, co jest u nas, gdzieś tam doczytałam, że nawet olej w koszyku coś symbolizuje... generalnie rzecz biorąc karty te są zrobione tak, że z tyłu mają informację odnośnie tego, co znaczą i dlaczego znajdują się w koszyku, jednak w praktyce z moim przedszkolakiem okazało się, że to za duży dla niego poziom abstrakcji... po jakimś czasie zaczął mówić, że ma "symbole w koszyku" więc zupełne pomieszane z poplątaniem :P
Starszej okazało się jak znalazł :))

A drugie karty to najczęściej spożywane jaja i ich źródło, czyli ptaki. Karty są tak zrobione, że można je wykorzystać w dowolny sposób, my narazie używamy karty jaj z podpisami i karty ptaków z podpisami - te pierwsze są oznaczone kolorową kropką w lewym górnym rogu, te drugie mają kropkę w odpowiednim kolorze na odwrocie karty. Na zdjęciu nielogiczna kombinacja podpisów dla przedszkolaka, dla szkolniaka czytającego jak najbardziej logiczna, jak się okazało...:



Enjoy :)
A ja wracam do kuchni...

* * * * * * * * * * * * * * * * *

a po świętach...

okazało się, że wpadłam na coś, co się sprawdziło i mam zamiar to powtórzyć za rok, bo zabawę dzieci miały przednią: w niektórych krajach w Europie jest zwyczaj chowania czekoladowych jaj w ogrodzie, które potem są odnajdywane przez dzieci. U nas ogrodu, niestety, nie ma, ale postanowiłam wykorzystać ten zwyczaj w domu, nieco inaczej: każde z dzieci dostało zestaw karteczek, na których były wypisane zdania-tropy, np. "siedzę sobie cichutko podziwiając Antarktyczne widoki". Ich zadaniem było zgadnąć, gdzie w mieszkaniu jest miejsce przypominające Antarktydę. Kiedy córeczka się domyśliła, że chodzi o zamrażalnik, w zamrażalniku obok czekoladowego jajeczka znajdowała się kolejna karteczka z następnym tropem. W ten sposób dzieci szukały Antraktydy, Amazonii (akwarium z rybkami), Niagary (zlew kuchenny) itd. Ostatni przystanek to prezent-zajączek, bez słodkości. Cieszyły się nie tylko dzieci, ale i dorośli obserwując zabawę :)) Gorąco polecam :D

Na koniec... karty z częściami jaja ptaka. Nie da się ich jednak wytłumaczyć bez uprzedniej analizy konkretu, czyli jajka. Rozbieraliśmy zatem na części jajko ugotowane, surowe i odnosiliśmy nasze obserwacje do części jajka na kartach. O dziwo, ze wszystkich kart wielkanocnych, te zrobiły u nas największą furorę, synek nauczył się nawet wypowiadać "błona zewnętrzna", co nie przyszło mu wcale łatwo... ale dał radę :D
Mam nadzieję, że się komuś przydadzą.

4 komentarze:

  1. super karty i na dodatek w naszym temacie - dzisiaj dałam dzieciakom koszyk z prawdziwymi rzeczami (plus karty, ale o wiele skromniejsze niż Twoje!) i jak się dowiedzieli, że chrzan to symbol siły ... zaczęli się nim tłuc!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. łaaaa! rewelacja! ...ale chyba nie przekażę moim dzieciom, mógłby się spodobać... ;) :D :D Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam do zabawy "Twój blog jest wspaniały".
    http://kacikmalegoczlowieka.blogspot.com
    Pozdrawiam,
    Aneczka

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję ślicznie i z radością się dołączam :D

    OdpowiedzUsuń