poniedziałek, 11 lipca 2011

Jak zegareczki...

Przez przypadek odkryłam, jak zachować montessoriańską ciągłość materiału: wystarczy dać ten sam rodzaj szklaneczek do dwóch prac i proszę bardzo! ;P
Prosto od zestawu w którym dzieci ćwiczą nalewanie wody:


przechodzą do wyciskania soku z owoców:


Jeśli któryś z przedszkolaków nie będzie wiedział, że tak można, ochoczo i samoistnie wyłoniła się w grupie pewna młoda osóbka, która co rusz naprowadza dzieci na właściwe tory ;) I to właśnie od niej dowiedziałam się, że tak trzeba, hi...
Co więcej: "nie wychodzi Ci nalewanie tego soku, nie wychodzi... to wiesz co? Tam spróbuj najpierw nalewać, dobra?"
:D



I tak sobie żyjemy w naszej społeczności, chodzimy, pracujemy, bawimy się, a pewnego dnia słyszymy to, co ja usłyszałam dziś od młodej panienki porządkującej swoje miejsce pracy:
"W domu sprzątam... w przedszkolu sprzątam... jak zegareczek chodzę, prawda?"

2 komentarze:

  1. O, jak się cieszę, że znowu piszesz! Pisz, pisz jak najwięcej - to tak fajnie znaleźć coś o Montessori po polsku. A swoją drogą, kiedy moje dzieci zaczną tak chodzić jak zegareczki? pozdrawiam serdecznie z skaczacwkaluzach.blogspot.com
    magda(c)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :) Powoli zaczynam radzić sobie z czasem, choć wciąż się uczę...

    To prawda, że mało jest konkretnych montessoriańskich blogów w języku polskim... dlatego pozwoliłam sobie dać u mnie linka do Twojego bloga :P Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko :D

    OdpowiedzUsuń